Magdalena Cielecka usłyszała to już parokrotnie. W studio Kuby Wojewódzkiego przyznała, że porównywanie jej do arystokratycznych rysów mówi jej coś - ale gdy chodzi o porównania konkretnie do Marty Nawrockiej, to już mniej jej się podoba.
Klasyka czy Nawrocka? Cielecka wyjaśnia
Magdalena Cielecka to jedna z nasze najbardziej cenionych aktorek. Niedawno pojawiła się w talk-show Kuby Wojewódzkiego, gdzie rozmawiała o swojej nowej roli w produkcji Netfliksa. Gospodarz zauważył, że ma coś arystokratycznego w rysach twarzy. Okazało się, że to nie pierwsza taka uwaga.
"Nie wiem, kto pierwszy to zauważył, ale faktycznie słyszałam to parokrotnie. Świetnie się z tym czuję. Usłyszałam, że mam klasyczną urodę" - powiedziała aktorka w programie TVN.
Cielecka jednak szybko dodała zastrzeżenie. Gdy Wojewódzki wspomniał o porównaniach do pierwszej damy, 54-latka nie ukryła lekceważenia.
"Bardziej mnie to cieszy niż to, jak czasem czytam, że jestem podobna do obecnej pani prezydentowej" - wyjawiła z uśmiechem.
"Gdyby była szansa, to jestem gotowa"
Ale czekaj - sekunda później Cielecka zmienia zdanie. Okazuje się, że gdyby ktoś zaproponował jej rolę Marty Nawrockiej na ekranie, nie by się wahała.
"Od razu uprzedzam, że gdyby była szansa zagrać panią prezydentową, to jestem gotowa" - obwieściła.
Tak więc porównania do pierwszej damy jej irytują, ale perspektywa wcielenia się w nią na scenie? To już zupełnie inna historia. Cielecka pozostaje wierna sobie - zawsze szukająca nowych wyzwań zawodowych, nawet jeśli trzeba grać najbardziej rozpoznawalną kobietę w Polsce.
Co na to fani? Czy widzielibyście Cielecką jako Nawrocką w filmie lub serialu?




