Maciej Pela siedzi w pustym domu co drugi tydzień. Dwie córki wracają do mamy, a on zostaje sam ze sobą - i z tym, co w sobie nosi. Dwa lata po rozstaniu z Agnieszką Kaczorowską aktor przestał udawać, że mu się żyje dobrze.
Pustka, którą trzeba zaakceptować
Maciej Pela nie ukrywa - najgorzej znosi poczucie pustki w mieszkaniu. W podcaście "Call Me Mommy" powiedział to bez owijania: "To jest najtrudniejsze i pogodzenie się z tym. Ja nie będę ściemniał, że jestem z tym już OK, bo totalnie nie czuję się z tym dobrze, że ten dom jest pusty". Przez dwa lata od rozstania z Kaczorowską aktor uczył się żyć z tym, co w sobie zostało - a zostało spora dziura.
Umowa opiekuńcza nad dwiema córkami oznacza, że co drugi tydzień mieszkanie Peli ożywa. Przez siedem dni tętni energią, śmiechem, hałasem - wszystkim tym, co sprawia, że dom jest domem. Potem dziewczyny wracają do mamy, a on zostaje.
Szukał miłości na siłę. Teraz wie, że to błąd
W pewnym momencie Pela wpadł na pomysł, który sam teraz przyznaje - był desperacją. Myślał, że nowy związek wypełni tę pustkę. "Przez pewien czas miałem gdzieś tam taki moment intensywnego myślenia o tym, że może się z kim związać, bo wtedy ten dom trochę się wypełnia" - wyznał w podcaście Agaty Reszko-Boguszewskiej.
Ale szybko do niego dotarło, że to nie zadziała. "Od tego już odszedłem, od takiego bardzo mocnego myślenia na ten temat i już jestem w fazie akceptacji tej pustki. Miałem taki etap, że na siłę próbowałem znaleźć sobie kogoś, z którym będę próbował coś budować, no ale to nie był czas ani miejsce".
Pela zaznaczył też, że zdarzyły się jakieś randki, ale nic poważnego. Współpracuje z "bardzo fajną znajomą", z którą rozprawia o życiu. I właśnie ona go słucha, gdy mówi o tym, co naprawdę mu potrzeba: "Teraz jest taki czas, żebym ja sobie usypał własną wyspę, na której się osadzę. I dopiero jak poznam każde drzewo i wybuduję szałas, to wtedy będzie czas, żeby wysłać S.O.S".
Edyta Folwarska przyznała - wyszedł z dołka
Bliska przyjaciółka Peli, aktorka Edyta Folwarska, niedawno skomentowała jego stan. Ujawniła, że najgorzej już minęło. "Wyszedł z dołka" - powiedziała bez mrugnięcia, co potwierdza, że Pela przechodzi proces, a nie tylko narzeka. To znaczy, że gość naprawdę robi nad sobą pracę.
Jednak sam Pela jasno daje do zrozumienia - zanim pomyśli poważnie o nowym związku, musi najpierw poznać siebie. To nie jest romantyczne gadanie o "znalezieniu siebie". To jest kawałek pracy psychicznej, której nikt nie widzi i nikt nie klaskuje.
Co dalej?
Fani Peli obserwują jego transformację. Aktor nie ukrywa przed nimi, że proces dojrzewania do samotności trwa. Ale to właśnie pokazuje dojrzałość - przyznanie, że czasem trzeba zostać sam, zanim znowu będzie się gotów być z kimś. Czy Pela wkrótce poinformuje fanów o nowym etapie w życiu? Na razie buduje swoją wyspę.


