Jacek Cygan wstawał rano, parzył kawę i siadał z piórem. Liber gra w padla, wędkuje i pisze tylko wtedy, gdy musi.
Liber jest autorem tekstów do dziesiątek polskich przebojów - pisał dla Sylwii Grzeszczak, Mezo czy Natalii Szroeder. A mimo to w rozmowie z "Faktem" przyznał bez ogródek, że żadnej rutyny twórczej nie ma i raczej nie będzie.
Cygan wstawał z kawą, Liber idzie na kort
Wzorem, do którego Liber się odniósł, jest Jacek Cygan - jeden z najważniejszych polskich autorów tekstów. Podobno ten siadał codziennie rano z kawą i piórem do zapisków. Liber przyznał, że słyszał tę historię wielokrotnie, choć nigdy nie zapytał Cygana o to wprost.
"Kiedyś mój taki, no, może nie mentor, ale na pewno osoba, którą się inspirowałem, to był zawsze Jacek Cygan. I słyszałem o nim legendy, chociaż go nigdy osobiście nie spytałem o to, a się wielokrotnie widzieliśmy, że on wstaje codziennie, parzy kawę, bierze pióro i tam pisze jakieś zapiski" - powiedział raper w rozmowie z "Faktem".
Sam jednak działa zupełnie inaczej. Tennis, padel, wędkowanie - to zajmuje mu czas zamiast biurka i notesu.
"Natomiast ja mam zawsze coś do zrobienia, wiesz, ja gram w tenisa, gram w padla, tu faktycznie wędkuję, lubię czas spędzać tak na różne sposoby. I nie mam tej dyscypliny, niestety nie mam. Może gdybym miał, napisałbym więcej, ale czy potrzeba mi więcej? Wolę tak troszkę w jakość, niż w ilość" - wyznał.
Zlecenie? Wtedy pełen fokus
Liber zdradził też, jak wygląda u niego decyzja o przyjęciu projektu. Nie chodzi o artystę ani nazwisko - liczy się pierwsze wrażenie po przesłuchaniu piosenki.
"Pojawia się jakaś piosenka, ja pierwsza moja taka reakcja się liczy, no bo jak coś mnie bardzo zainspiruje i pociągnie to dalej, no to biorę się do roboty. Nawet jeżeli nieraz jest to taki artysta, powiedzmy, nieznany, ale piosenka jest świetna, no to idę w to" - wyjawił w tej samej rozmowie.
I dodał, że gdy już bierze zlecenie, nie odpuszcza: pełen fokus na tekście, bez rozpraszaczy.
Brzmi jak człowiek, który świetnie wie, co mu działa - nawet jeśli nie pasuje to do romantycznego obrazu artysty piszącego o świcie przy lampce. Może właśnie dlatego te piosenki trafiają?
A wy jak myślicie - dyscyplina robi lepszych autorów, czy liczy się tylko efekt końcowy?




