Wywiad leżał w archiwum od stycznia. Nikt nie myślał, że wróci z taką siłą. Anna Lewandowska powiedziała wtedy w 'Twoim Stylu' dokładnie to, co teraz - po ogłoszeniu transferu Roberta do Chicago - czyta cała Polska.
Wywiad leżał w archiwum od stycznia. Nikt nie myślał, że wróci z taką siłą. Anna Lewandowska powiedziała wtedy w Twoim Stylu dokładnie to, co teraz - po ogłoszeniu transferu Roberta do Chicago - czyta cała Polska.
"Od 20 lat wszystko kręci się wokół piłki"
W styczniowym wywiadzie dla Twojego Stylu Anna Lewandowska przyznała wprost, że przez dwie dekady podporządkowała swoje życie karierze męża - kończyła studia dietetyczne dla Roberta, czytała książki, żeby lepiej mu pomagać, i odkładała własne marzenia na później. Dopiero Barcelona dała jej poczucie, że może żyć na własnych warunkach.
"Nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia. I tak wszystko układam, żebym już teraz mogła to robić" - mówiła wtedy Lewandowska. I dodawała: "Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem. Poszłam po swoje."
Teraz, gdy w nocy z 30 czerwca na 1 lipca opublikowała emocjonalny wpis o wyjeździe z Barcelony, te słowa nabrały zupełnie nowego wymiaru. Burza w sieci wybuchła niemal natychmiast - kibice nie szczędzili jej krytyki, zarzucając jej, że publicznie komplikuje mężowi odejście z klubu.
Hiszpańska prasa nie ma wątpliwości: wróci
Kataloński serwis Sport opublikował tekst z wymownym tytułem: Lewandowska nie chciała opuszczać ani FC Barcelony, ani samej Barcelony. Dziennikarze są przekonani, że żona Roberta będzie regularnie wracać do Katalonii - nie tylko ze względu na biznesy, ale dlatego, że tam po prostu rozkwitła.
Podobnie pisze Mundo Deportivo, które zatytułowało swój materiał: "Wzruszające pożegnanie Anny Lewandowskiej: Barcelona jest moim domem, wrócę". Zdaniem katalońskich mediów sam wpis Anny zawierał niemal obietnicę powrotu - rodzina podobno czuje się zaniepokojona zmianą, której, jak przyznała, tak naprawdę nie pragnęła.
Barcelona to nie tylko miasto, w którym mieszkała. To miejsce, gdzie - według własnych słów - pierwszy raz od lat przestała pytać, jak może pomóc Robertowi, i zaczęła pytać, czego sama chce. Chicago będzie musiało mocno postarać się, żeby to zastąpić.
Co myślicie - Anna ma prawo mówić głośno o swoich emocjach, czy powinna trzymać to dla siebie? Piszcie w komentarzach.


