Leszek Miller zarabia na emeryturze ponad 7,2 tys. zł miesięcznie - to dokładnie dwa razy mniej niż byli prezydenci. Były szef rządu od lat narzeka, że system jest niesprawiedliwy.

# Leszek Miller żali się na emeryturę. Tak wygląda jego miesięczny ZUS

Były premier od lat walczy z systemem. W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" z 2018 roku Miller wprost mówił, co go boli. "Skoro byli prezydenci mają ustawowo zapewnioną emeryturę, to byli premierzy też powinni. Nie mają. I to jest bardzo krzywdzące dla byłych szefów rządów" - żalił się Miller.

Jego emerytura to zwyczajne świadczenie z ZUS, bez żadnych dodatkowych przywilejów. Wcale się z tym nie krył - przeciwnie, chciał zwrócić uwagę na absurd polskiego systemu. Byli prezydenci dostawali wtedy ponad 14,2 tys. zł brutto miesięcznie. Miller? Zaledwie 7,2 tys. zł.

Ile dokładnie dostaje Miller z ZUS?

Z oświadczenia majątkowego byłego premiera za 2022 rok wynika, że jego roczne świadczenie emerytalne wyniosło około 87,5 tys. zł brutto. To średnio ponad 7,2 tys. zł na miesiąc. Kwota może być dziś inna, ale wtedy była to liczba, którą Miller chętnie ujawniał - jako dowód na dyskryminację polskich premierów.

Ciekawe, że w tej samej rozmowie pojawiła się Maryla Rodowicz. Piosenkarka mówiła wtedy o emeryturze w wysokości 1560 zł. Dziennikarka zapytała Millera, czy dostaje tyle samo. "Nie, bo płaciłem wyższą składkę" - odpowiedział krótko były premier.

System ustawowo faworyzuje prezydentów

To nie żal Millera, to fakt systemowy. Prezydenci mają w Polsce ustawę, która im gwarantuje emerytury na poziomie nawet 70 proc. pensji. Premierzy? Muszą liczyć na zwyczajny ZUS. Różnica ponad 7 tys. zł miesięcznie mówi sama za siebie - i robi wrażenie.

Miller nie kryje się z opinią, że to "bardzo krzywdzące". Jego głos zabrzmiewał wtedy jak apel do polityków o zmianę prawa. Do dziś system pozostał bez zmian.