Misiek Koterski obiecywał, że rozwód załatwią online i bez sądowej dramy. Rzeczywistość okazała się mniej łaskawa - pierwsza rozprawa wyznaczona jest dopiero na październik, ponad rok po ogłoszeniu rozstania.

Koterski mówił o rozwodzie bez sądu. Sąd miał inne plany

We wrześniu 2025 roku Marcela Leszczak i Michał Koterski ogłosili rozstanie. Para zdążyła pobrać się zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej. Mają razem syna Fryderyka, który w tym roku kończy dziewięć lat.

Od początku oboje podkreślali, że chcą rozejść się w zgodzie. Koterski zapewniał nawet, że formalności uda się ogarnąć bez wizyty w sądzie.

"My z Marcelą mamy ogólnie rzecz biorąc już wszystko ułożone, więc nawet chyba nie będziemy musieli iść do urzędu, tylko online ten rozwód się odbędzie. Życzę wszystkim rodzicom, którzy są w podobnej sytuacji, żeby brali z nas przykład" - mówił aktor w rozmowie z "Faktem".

Tymczasem według informacji podawanych przez "Fakt" pierwsza rozprawa wyznaczona została dopiero na połowę października tego roku. Zamiast błyskawicznego e-rozwodu - ponad rok czekania od momentu ogłoszenia rozstania.

Nowe związki, stary ślub w dokumentach

Najciekawsze w tej historii jest to, że oboje od dawna żyją już z nowymi partnerami.

Marcela jako pierwsza dała znać fanom, że ktoś pojawił się w jej życiu - zaczęło się od dwuznacznych zdjęć w mediach społecznościowych. Fani szybko połączyli fakty i ustalili, że modelka spotyka się ze znanym biznesmenem z Trójmiasta.

Koterski też nie próżnował. Aktor najpierw opublikował zdjęcie, na którym całuje dłoń ukochanej, a z czasem zaczął pojawiać się z nią publicznie. Paparazzi nie przegapili okazji.

Oboje są więc w nowych związkach, oboje chcą mieć sprawę za sobą - a sąd każe im czekać do jesieni. Ciekawe, czy ta wymuszona cierpliwość nadal będzie wyglądać tak przykładnie, jak zapowiadał Koterski?

Co myślicie - da radę bez publicznej awantury do października?