Rozstali się po 22 latach, a tu nagle - wspólny taniec na InstaStories. Janja Lesar opublikowała nagranie z Krzysztofem Hulbojem i sieć dostała, czego potrzebowała do spekulacji.
Rozstali się po 22 latach, a tu nagle - wspólny taniec na InstaStories. Janja Lesar opublikowała nagranie z Krzysztofem Hulbojem i sieć dostała, czego potrzebowała do spekulacji.
Na krótkim klipie widać ich oboje na parkiecie - swobodnych, zgranych, poruszających się z tą samą lekkością, którą publiczność zna z ich najlepszych lat. Właśnie to zgranie przy oficjalnym statusie "byli" najbardziej podkręca atmosferę.
Po co to nagranie? Hulboj wraca do kadrów Lesar z konkretnego powodu
Odpowiedź jest proza życia, choć internet woli inne wersje. Lesar opublikowała klip jako zapowiedź wydarzenia tanecznego - 26 czerwca w Poznaniu odbędzie się Tango z Gwiazdami w wykonaniu Modern Tango Group, do którego zachęcała w tym samym InstaStories. Hulboj jest częścią tego projektu. Biznes, nie romans - przynajmniej oficjalnie.
Przez lata ta dwójka budowała rozpoznawalność właśnie na wspólnej obecności na parkiecie. Łączyła ich praca i wieloletni związek, więc trudno teraz wyciąć jedno bez drugiego. Według dostępnych informacji po rozstaniu utrzymują kontakt i nadal współpracują zawodowo - bez demonstracyjnego dystansu, który w show-biznesie bywa równie spektakularny co samo rozstanie.
Nowy rozdział Janji: Zillmann, Azja Express i ciągłe zainteresowanie
Emocje wokół nagrania podsyca też obecna sytuacja prywatna Lesar. Tancerka jest dziś w związku z Katarzyną Zillmann - poznały się na planie "Tańca z Gwiazdami", a ich choreografie przyciągały uwagę intensywnym charakterem. Jedna zakończyła się scenicznym pocałunkiem, który żył własnym życiem w mediach przez kilka tygodni.
Do tego Lesar i Zillmann mają wkrótce pojawić się razem w nowej edycji "Azji Express", więc zainteresowanie ich życiem prywatnym miesza się z tym, co widz zobaczy na ekranie. W tym kontekście nagranie z Hulbojem działa jak iskra - przeszłość wciąż pojawia się w kadrze, a fani uważnie śledzą każdy ruch.
Czy to tylko zawodowa rutyna dwójki tancerzy, którzy po prostu nie przestali pracować razem? Podobno tak. Ale jedno nagranie bez słowa komentarza potrafi powiedzieć więcej niż niejedne oświadczenie - i Lesar chyba o tym wie.
Co wy na to - praca to praca, czy coś tu nie gra? Piszcie w komentarzach.







