Ilona Łepkowska i Agnieszka Holland siedziały obok siebie w studiu TVP Info, ale szybko okazało się, że między nimi przepaść. Dyskusja o serialowej adaptacji 'Lalki' na Netflixie zamieniła się w gorącą wymianę zdań - i to dosłownie.
# Konflikt na wizji TVP Info
Wystąp w programie "Zderzenia. Schnepf z Nawrockim" miał być spokojną rozmową o kinie. Zamiast tego widzowie zobaczyli, jak dwie znane osobistości polskiego kina nie mogą znaleźć wspólnego języka.
Ilona Łepkowska, scenarzysta, miała zdecydowanie negatywny stosunek do nowej wersji "Lalki" platformy Netflix. Podczas dyskusji stwierdziła ostro, że serial odbiega od książki już w połowie i przestaje być wierną adaptacją.
"Mamy zastrzeżenia do tego, że porównujemy co dwie 'lalki' to nie jedna, jakby to były dwie adaptacje 'Lalki', dwie wizje 'Lalki'. Jedna to jest wizja 'Lalki' Kawalskiego, a druga to jest jakaś tam wizja świata, który nie istnieje" - mówiła Łepkowska.
Holland nie zgadzała się kategorycznie
Agnieszka Holland, reżyserka, przerwała jej i stanęła w obronie twórczej wolności. "No jest" - odpowiedziała krótko, sugerując, że reinterpretacja klasyki to zupełnie normalne zjawisko w sztuce.
Łepkowska nie zamierzała ustępować. Przywołała przykład "West Side Story" - adaptacji "Romea i Julii" przeniesionej do lat 40. w Nowym Jorku. Miała na celu pokazać, że są jednak granice między reinterpretacją a całkowitym odejściem od źródła.
Holland jednak odrzuciła taką argumentację, stwierdzając, że to "czepianie się". W tym momencie ton rozmowy wyraźnie się zaostrzył, a Łepkowska zaczęła podnosić głos.
Internauci podzieleni, ale jeden cytat załatwił sprawę
Wymiana zdań nie umknęła uwadze obserwatorów. W komentarzach pod wideo z TVP Info wybuchła dyskusja. Jedna część fanów stanęła po stronie Holland - argumentując, że każdy twórca ma prawo do własnej wizji.
"Agnieszka klasa i mądrość! Każdy twórca ma prawo do własnej interpretacji dzieła, tak jak i każdy odbiorca ma prawo do krytyki" - pisali.
Inna część skupiła się na zachowaniu Łepkowskiej. Obserwatorzy zwrócili uwagę, że scenarzysta rozmawiała coraz głośniej, co utrudniało merytoryczną dyskusję.
"Po co się drze? Jeśli ktoś nie umie dyskutować, to krzyczy, bo uważa, że wtedy jego racja będzie na pierwszym miejscu" - komentowali.
Jeden z internautów jednak złapał sedno całej sytuacji: "To nie bazar" - napisał, przywołując słynny cytat Łepkowskiej z dyskusji.
Co dalej z polskim kinem?
Spór Łepkowskiej i Holland to nie pierwsza i pewnie nie ostatnia debata na temat tego, jak globalne serwisy streamingowe podejmują się adaptacji polskiej klasyki. Pytanie o to, gdzie jest granica między reinterpretacją a zniekształceniem dzieła, będzie powracać.
Na razie fani obu pań czekają - czy dojdzie do jakiegoś pojednania, czy spór będzie trwał?
Zobacz na Instagramie






