Lenka i Jan Klimentowie zrobili sobie przerwę od "Tańca z gwiazdami". Nie oznacza to jednak, że choreograf i jego żona porzucili parkiet - przeciwnie. Właśnie opublikowali wymowny post, który mówi wszystko o ich podejściu do tańca.
Pominęli TzG, ale taniec zostaje
Lenka Klimentowa przyznała w mediach społecznościowych, że para nie bierze udziału w trwającej 19. odsłonie show Polsatu. Decyzja nie jest jednak rezygnacją z tańca - to zmiana strategii. "Niektórzy się ucieszą, inni nie, natomiast nie martwcie się: będą inne rzeczy, inne projekty. Takie, które mamy przez cały czas i gdzie możecie nas zobaczyć w różnych miejscach Polski" - wyjaśniła celebrytka swoim fanom.
Triumfalny powrót do roli kibicki. Lenka zapewniła, że będzie oglądać 19. edycję i kibicować uczestnikom. "Tańczyć będziemy dla was cały czas, bo taniec mamy w sercu. Natomiast za całą ekipę będę mocno trzymała kciuki" - dodała.
"Czasem wystarczy wiedzieć, z kim chce się zatańczyć"
Na profilu Klimentów pojawił się jednak post, który zabrzmiewał jak wyznanie wiary. "Nie zawsze trzeba znać kolejne kroki. Czasem wystarczy wiedzieć, z kim chce się zatańczyć" - napisała Lenka pod zdjęciem, na którym pozuje w objęciach Jana.
Cytat był wymowny. Gdy się wie, że Para swego czasu ujawniła, że ich związek przeszedł kryzys - moment, gdy zawisł na włosku. "Wytrzymaliśmy to wszystko. Potem to rozstanie... Starał się budować od nowa. Ja nie chciałam już, bo nie chciałam płakać" - wspominała Lenka w rozmowie ze Światem Gwiazd. "Kiedy on zaczął małymi kroczkami mnie przyciągać, to powolutku wróciłam."
Na szczęście kryzys został przezwyciężony. "Od tej pory jesteśmy razem cały czas" - podsumowała.
Czekają nas nowe projekty
Choć 19. edycja TzG obejdzie się bez Klimentów, para nie znika ze sceny. Zapowiadają inne projekty i auditoria w różnych miastach Polski. Jak się okazuje, czasem najlepsze tango to to, które tańczy się ze swoim człowiekiem - niezależnie od tego, czy kamera nagrywa, czy nie.
Czy to zapowiedź wielkiego powrotu do show-biznesu? Fani czekają na szczegóły.



