Laura Łącz od ćwierć wieku mieszka sama. W najnownym wywiadzie wyznała, że to świadomy wybór - Krzysztof Chamiec, jej mąż który zmarł w 2001 roku, pozostał dla niej jedyną wielką miłością.
Laura Łącz od 25 lat żyje bez partnera. Choć dla wielu samotność brzmi jak tragedia, dla aktorki "Klanu" to przemyślana decyzja. W rozmowie z "Dobrym Tygodniem" nie ukrywa, co się za nią kryje.
"Oczywiście. W tym roku minęło już 25 lat od śmierci mojego męża. Bardzo szybko zleciało. Od tamtej pory żyję samotnie" - wyznała szczerze. To nie przypadek, że nigdy nie szukała zastępcy dla Chamca.
Mógł pojawić się nowy mężczyzna. Łącz powiedziała "nie"
W życiu aktorki rzeczywiście pojawił się facet, który wzbudził jej zainteresowanie. Uczucie było nawzajem. Ale Łącz podjęła inną decyzję - nie chciała angażować się w nowy stały związek. Dla niej liczył się tylko jeden.
"Owszem, był pan, który bardzo mi się podobał, zresztą z wzajemnością, ale ja nie planowałam z nikim wiązać się na stałe. Krzysztof Chamiec był moją wielką miłością i tak już pozostanie" - oznajmiła bez ogródek. Słowa Łącz brzmią jak wers z романтycznej ballady - nie ma tu miejsca na kompromis.
Aktorka tłumaczy swoją samotność również pracą. Zawód pochłania jej praktycznie całe życie. "Lubię swoją aktywność zawodową i cieszę się, że nie mogę narzekać na brak zajęć. Trudno mi sobie wyobrazić dzień, w którym nie miałabym nic do zrobienia. Niestety, przez to życie uczuciowe i towarzyskie praktycznie nie istnieje" - przyznała.
Jedynym światłem w jej życiu jest syn
Jeśli samotność Łącz byłaby pełna pustki, to na szczęście ma ona swojego oparcie. Jedynym synem, Andrzejowi, poświęciła w całej rozmowie najcieplejsze słowa. "Mieszkam sama. Na tym etapie życia moją jedyną prawdziwą radością, szczęściem i miłością jest syn" - podsumowała.
Andrzej Chamiec nie poszedł w ślady rodziców - nie został aktorem. Wybrał studia prawnicze i świadomie trzyma się z dala od świateł fleszy. Dla Laury jest to źródło dumy i spokoju. Syn to jedyna miłość, której potrzebuje.
Wyznanie Łącz pokazuje, że samotność nie zawsze oznacza smutek. Czasem to świadomy wybór kogoś, kto znalazł sens życia w pracy i w bliskich. A może właśnie dlatego 71-letnia aktorka wciąż błyszczy na ekranie - serce ma wolne od rozterek, a głowę pełną scenariuszy.




