Zbiórkowy rekord, ale problem zostaje
Adaś, Maks, Wojtuś - troje dzieci chorych na DMD dostało szansę na leczenie dzięki akcji, w której Łatwogang przejechał całą Polskę z Zakopanego do Gdańska. Do mety dotarł 24 maja i został przywitany jak bohater. Mama Maksa zabrała głos publicznie - jej syn będzie mógł zacząć drogie leczenie.
Ale influencer nie poprzestał na świętowaniu. Kilka dni po zakończeniu trasy opublikował w mediach społecznościowych dłuższy materiał - tym razem bez liczników wpłat i tłumów na ulicach.
'Nie damy rady. Niezależnie jak bardzo byśmy chcieli'
W nagraniu Łatwogang powiedział wprost: "Przedwczoraj odbyła się zbiórka, podczas której zbieraliśmy dla Adasia i Maksa, chorych na DMD. Udało się zebrać dla nich 15,5 mln zł na leczenie, ale sprawa jest taka, że to nie są jedyne dzieci chorujące w Polsce na DMD. Niezależnie od wszystkiego nie uda nam się zebrać tych pieniędzy dla wszystkich dzieciaków."
I dalej, bez owijania w bawełnę: "Odezwało się do nas mnóstwo dzieciaków, które również chorują na DMD i potrzeba nam ich kosmicznych ilości pieniędzy, których nie ma szans, żebyśmy jako społeczeństwo zebrali w tym momencie. Niezależnie jak bardzo byśmy chcieli - nie damy rady."
Przy okazji przypomniał wcześniejszą akcję - zbiórkę ponad 280 milionów złotych dla Fundacji Cancer Fighters. Dwa rekordy, jeden problem: lek na DMD nadal nie jest w Polsce refundowany.
Dlatego Łatwogang zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego i rządu. "Nagrywam ten materiał, ponieważ wydaje mi się, że jest jedna możliwość, dzięki której możemy uratować te dzieciaki" - wyjaśnił, zaznaczając wyraźnie, że nie szuka politycznej rozgrywki. "Naprawdę nagrywam to bez żadnych podziałów. Jestem osobą apolityczną. Nigdy nie będę polityczny, ponieważ to dzieli."
Apel jest konkretny: "Odbyłem pewne rozmowy, które dają mi poczucie, że jest możliwość, że prezydent wraz z rządem mogliby uratować te dzieciaki. Może jest możliwość, żeby prezydent wraz z rządem w jakiś sposób połączyli siły."
Czy Nawrocki i rząd odpiszą? Na razie cisza. Fani w komentarzach są jednomyślni - czas na systemowe rozwiązanie, a nie kolejne zbiórki. Czy tym razem ktoś w Belwederze posłucha?




