Kwota ponad 292 milionów złotych, zebrana podczas transmisji Łatwoganga i Bedoesa, to rekord na polskim internecie. Ale wraz z sukcesem przyszły pytania - i teraz fundacja Cancer Fighters postanowiła wszystko wyjaśnić, punkt po punkcie.
Afera finansowa po rekordowej zbiórce
W kwietniu transmisja Łatwoganga i Bedoesa przebija ekrany. Kolejne gwiazdy dołączają na żywo, widzowie wpłacają bez przerwy - efekt? Ponad 292 milionów złotych dla Cancer Fighters. To największa internetowa zbiórka w Polsce ostatnich lat.
Ale wielkość sumy oznacza też wielką odpowiedzialność. I właśnie dlatego, gdy "Rzeczpospolita" zaczęła analizować sprawozdania finansowe spółki Boxing Challenge (organizującej gale bokserskie pod szyldem fundacji), w sieci wybuchła dyskusja. Artykuł sugerował, że część pieniędzy mogła trafić na koszty operacyjne, a nie bezpośrednio pacjentom.
Cancer Fighters odpowiada: 100 procent dla chorych
Fundacja nie czekała długo. W oficjalnym oświadczeniu podkreśliła jasno: całość 292 milionów złotych trafi do dzieci chorych na raka. Sto procent środków zebranych podczas transmisji - bez żadnych wyjątków.
I to nie tylko deklaracja. Organizacja wymieniła konkretne liczby: ponad 30 milionów złotych już przeznaczono na zamknięcie zbiórek dla 323 pacjentów. Po milionowi trafi do 17 dziecięcych oddziałów onkologicznych. Kolejne 52 miliony mają wesprzeć modernizację klinik w Szczecinie, Olsztynie i Białymstoku.
"Łącznie przekazaliśmy już ponad 100 milionów złotych" - podsumowała fundacja w komunikacie. To oznacza, że połowa zebranej kwoty jest już w ruchu.
Granty dla mniejszych organizacji
Co z resztą pieniędzy? Od 1 października rusza nabór do programu grantowego z budżetem 2 milionów złotych. To oznacza, że wsparciem będą objęte nie tylko podopieczni Cancer Fighters, ale i inne inicjatywy walczące z rakiem.
Fundacja zapewniła, że kolejne projekty są już procedowane. Innymi słowy - pieniądze wciąż mają gdzie trafiać.
Kwestia kosztów - wyjaśnienie
Ważne rozróżnienie: doniesienia o kosztach spółki Boxing Challenge (218 tysięcy złotych na wynagrodzenia, 137 tysięcy na organizację gal) nie są dowodem, że zbiórka została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem. Spółka to narzędzie organizacyjne - a każdy grosz ze zbiórki ma trafić na opiekę pacjentów.
Łatwogang sam nie komentował sprawy zbyt głośno, ale jego milczenie w tym przypadku mówi samo za siebie - liczby mówią za niego.
Co dalej?
Fundacja Cancer Fighters pokazała, że jest gotowa na pytania. Przejrzystość? Check. Konkretne liczby? Check. Teraz pozostaje czekać na kolejne raporty i obserwować, jak będą wydawane pozostałe miliony.
Pytanie, które każdy sobie zadaje: czy to koniec kontrowersji, czy dopiero początek? Fani czekają na następne oświadczenie.
Zobacz na Instagramie








