Kylie Kelce, żona gwiazdy NFL Jasona Kelce'a (szwagra Taylor Swift), zaprosiła księżną Kate do swojego podcastu 'Not Gonna Lie'. Pomyłka w tytule sprawiła, że w sieci zawrzało - i celebrytka musiała wydać oficjalne oświadczenie z przeprosinami.

# Kylie Kelce i gafa, która obiegła internet

To miała być zwyczajna, przyjacielska propozycja. Podcasterka chciała zaprosić żonę księcia Williama do rozmowy o wspólnych zainteresowaniach - hokeju na trawie i macierzyństwie. Tylko że coś poszło nie tak.

Co dokładnie powiedziała Kylie Kelce?

W odcinku swojego podcastu Kylie zwróciła się do księżnej Kate słowami: "Księżno Kate, księżno Cambridge, gdybyś miała ochotę wpaść i pogadać o hokeju na trawie". Brzmi niewinnie, ale dla purystów etykiety królewskiej to był poważny błąd. Zamiast oficjalnego "Princess Catherine" (Księżna Katarzyna), podcasterka powiedziała "Princess Kate" - formę zdecydowanie zbyt familiarna i nieszanowną dla żony przyszłego króla Wielkiej Brytanii.

Fani rodziny królewskiej natychmiast zaareagowali. W mediach społecznościowych zawrzało - tradycjonaliści wskazywali na uchybienie w savoir-vivre'u, a dyskusja szybko nabrała rozpędu.

Przeprosiny nie mogły czekać

Kylie Kelce szybko zorientowała się, jaką gaffę popełniła. W najnowszym odcinku podcastu wydała oficjalne oświadczenie skierowane bezpośrednio do księżnej. "Nie zdawałam sobie sprawy. Nie wiedziałam o tym. Teraz już wiem" - wyznała skruszona przed kamerami. "Przepraszam za błąd. Chciałabym zwracać się do ludzi z jak największym szacunkiem i w taki sposób, w jaki czują się szanowani" - dodała.

Co ciekawe, rodzina Kelce'ów już wcześniej miała kontakt z dworem królewskim - książę William pojawił się w podcaście męża Kylie. Tym razem jednak entuzjazm wziął górę nad protokołem.

Czy Kate przyjęła przeprosiny?

Do tej pory księżna nie skomentowała incydentu publicznie. Jednak fani rodziny królewskiej uznali, że Kylie zrobiła właściwy krok, przyznając się do błędu i przepraszając na forum publicznym. W świecie royalsów nawet małe przewinienia mogą wywołać dyskusje - tym bardziej gdy chodzi o oficjalne tytuły i honorowanie tradycji.

Czy to koniec sprawy? Wszystko wskazuje na to, że tak - ale na pewno będzie to kolejna lekcja dla tych, którzy chcą pojawiać się w mediach bez znajomości podstaw protokołu królewskiego.