Krzysztof Kwiatkowski nie zatańczył walca wiedeńskiego po to, żeby wygrać Kryształową Kulę. Aktor z 'M jak miłość' postanowił wkroczyć w nowy etap swojego życia - i otwierać się przed widzami na całej linii.
# Kwiatkowski przerwał milczenie. 'Stuknęła mi czterdziestka, dlaczego się zamykać'
Krzysztof Kwiatkowski nie zatańczył walca wiedeńskiego po to, żeby wygrać Kryształową Kulę. Aktor z 'M jak miłość' postanowił wkroczyć w nowy etap swojego życia - i otwierać się przed widzami na całej linii. W 19. edycji "Tańca z gwiazdami" wraz z partnerką Sarą Janicką zdobył 35 punktów za pierwszą choreografię.
Sztuka tańca to okazja do opowiedzenia historii
Kwiatkowski nie ukrywa: to nie konkurs, to terapia. W rozmowie z "Party" zdradził, że każdy krok na parkiecie ma dla niego głębokie znaczenie. "Jeżeli będzie mi dane odbywać tę podróż dalej przez kolejne odcinki, bardzo chciałbym się otworzyć. Bardzo chciałbym pokazać różne swoje twarze. Nie tylko w materiałach wideo, ale też w tańcu" - mówił aktor. Według słów Kwiatkowskiego w każdym tańcu chce umieścić kawałek siebie - to, co go boli, co przeżył, co chciałby jeszcze przeżyć.
Julia Wieniawa, która zasiada w jury, była zachwycona jego podejściem. "Taniec towarzyski to sztuka partnerowania i słuchania siebie wzajemnie" - komentowała jego walca. Dla aktora to nie tylko pochwała, to potwierdzenie, że jego cel jest zrozumiały.
Od teatru do show - nowy rozdział w karierze
Do tej pory Kwiatkowski słynął z ochrony swojej prywatności. Zawsze stawiał na sztukę - teatr, aktorstwo, role na małym ekranie. Teraz mówi wprost: to się zmienia. "To jest taka naleciałość millenialsa, który zawsze był skupiony wyłącznie na sztuce, na teatrze, na aktorstwie. I stwierdziłem, że może jednak fajnie by było, żebym dał szansę widowni poznać się z innej strony" - wyznał w wywiadzie.
Co skłoniło go do tej decyzji? Wiek. "Stuknęła mi właśnie czterdziestka i stwierdziłem: dlaczego nie? Dlaczego się zamykać, a dlaczego się lepiej nie otwierać?" - podsumował aktor. Według niego to naturalny etap życia - moment, w którym człowiek przestaje bać się sądu publicznego i decyduje się żyć autentycznie.
Otwieranie się na własnych warunkach
Kwiatkowski zastrzega jednak jedno: nie będzie sztucznego dramatu. "Wydaje mi się, że takie na siłę otwieranie się, opowiadanie rzeczy trudnych może być niedobrym kierunkiem. Jeśli człowiek ma potrzebę i chce powiedzieć coś ważnego, istotnego dla siebie - to właśnie mówi" - wyjaśnia w "Party".
To oznacza, że fani mogą spodziewać się czegoś autentycznego. Nie show dla show, ale rzeczywista rozmowa przez taniec. I czy to nie właśnie dlatego "Taniec z gwiazdami" działa? Bo czasem czeka się na moment, gdy gwiazda wreszcie przestaje udawać i zaczyna być sobą.
Co na to fani? Czy czeka ich rewelacja czy będzie rozczarowanie?




