Ojciec poszedł do urzędu i wrócił z własnym pomysłem. Joanna Kurowska przez 19 lat odpowiadała na imię Katarzyna - i do dziś słyszy je od koleżanek z piaskownicy.

Mama chciała Joanny. Tata zarejestrował Katarzynę. I tak zaczęła się historia imienia, które aktorka nosiła przez niemal dwie dekady - i które ostatecznie wymieniła na własne.

Kurowska opowiedziała o tym szczegółowo w wywiadzie-rzece "Każdy dzień jest cudem" (2022, rozm. Kamila Drecka). Ojciec tłumaczył się zwyczajem rodzinnym: dziecko dostaje imię patrona z dnia urodzin. 25 listopada to dzień świętej Katarzyny.

"Zapytałam go kiedyś, czy jeśli trafiłoby na dzień Genowefy czy Kunegundy, to też tak by mnie nazwał" - wspominała aktorka. Ojciec obstawał przy swoim: podobno taki zwyczaj miał zapewnić dziecku szczęście.

Kurowska miała do taty konkretny żal - jako jedyna w klasie obchodziła urodziny i imieniny tego samego dnia. Jeden prezent zamiast dwóch. Przez lata.

Dlaczego zmieniła imię akurat na studiach?

Na zmianę imienia zdecydowała się dopiero po dostaniu się na studia do łódzkiej Filmówki - i nie chodziło już o prezenty. W jej grupie było ośmioro studentów, a wśród nich dwie Katarzyny. Profesor stwierdził, że to niemożliwe. Kurowska zgłosiła się pierwsza.

"Od razu się zgłosiłam, że mogę być Joanną" - napisała w książce. Wybór padł na imię, które mama planowała dla niej od początku.

Pomogło jej to, jak sama przyznaje, w psychicznym uformowaniu siebie na nowo. Nowe imię, nowe miasto, nowy etap. W wywiadzie dla "Życia na gorąco" (czerwiec 2022) tłumaczyła też, że Katarzyna wydawała jej się zbyt pospolita. "Za moich czasów w szkole było pięć Kasiek" - mówiła.

Co zostało z Katarzyny?

Dziś Joanna Kurowska ma do dawnego imienia sentyment - ale nie żałuje zmiany. Na Instagramie napisała wprost: "Wszystkie Kaśki są super, ale jednak wolę imię, które sama sobie wybrałam".

Koleżanki z dzieciństwa i tak trzymają się starego. "Gdy dzwoni telefon i słyszę: 'Cześć, Kaśka', od razu wiem, że to ktoś z piaskownicy" - żartuje aktorka.

Czyli jedno imię zostało na użytek sceny i ekranu, drugie - na użytek wspomnień. Która wersja jest prawdziwsza? Kurowska wie swoje.