Kawa z kurkumą, ciasto marchewkowe bez glutenu i ani ziarnka białego cukru. Kucharski odwiedzał Lewandowskich w Monachium i zapamiętał jeden szczegół ponad wszystko - lodówka z winem nigdy nie stała pusta.
Cezary Kucharski, były agent Roberta Lewandowskiego, nie szczędzi szczegółów w swojej książce "Agent. Moja prawda o Lewym, pieniądzach i manipulacji". Przy okazji rozliczania się z byłym podopiecznym przemyca też sceny z codziennego życia w monachijskiej willi - i wychodzi z tego portret domu, który mało kto by sobie wyobraził.
Kucharski chciał cukru. Dostał coś innego
Anna Lewandowska od lat uchodzi za strażniczkę zdrowia całej rodziny - i według Kucharskiego ta rola nie była tylko wizerunkiem na potrzeby mediów. Były agent opisuje, że podczas wizyt w Monachium kawa była zawsze specjalna - z kurkumą i przyprawami - a do posłodzenia dostawał wyłącznie cukier trzcinowy.
"Białego cukru u Ani Lewandowskiej nie uświadczysz" - pisze Kucharski wprost. Zamiast klasycznych słodyczy na stole lądowały kulki mocy z daktyli i - jego zdaniem - najlepsze na świecie ciasto marchewkowe. Bezglutenowe, bez cukru, a jednak przepyszne. Herbata? Tylko sypana, najczęściej zielona albo yerba mate.
Za to wina nie brakowało nigdy
Do posiłku Lewandowska podobno zawsze podawała lampkę czerwonego. I tu zaczyna się najbardziej zaskakująca część wspomnień Kucharskiego - bo Lewandowscy mieli według niego naprawdę imponujące zapasy.
"W ich domu w Monachium lodówka z winem zawsze była pełna" - zapewnia były agent w książce. Brzmi to nieco inaczej niż publiczny wizerunek pary, która od lat promuje wodę kokosową i smoothie z jarmużu, prawda?
Kucharski pochwalił też sam dom - przytulny, rodzinny, bez pretensji do muzeum. Meble były po to, żeby z nich korzystać. Była zewnętrzna siłownia. I był jeden stały problem: Robert zapominał o umówionych wywiadach, bo miał własny plan treningowy i nie zamierzał go przerywać dla dziennikarzy.
Wszystko to Kucharski opisuje z wyraźną nostalgią - choć dziś jego relacja z Lewandowskim jest daleka od serdecznej. Książka to jego wersja historii, więc fakty warto przyjmować z odpowiednim dystansem. Jedno jest pewne: w kwestii białego cukru Ania podobno nie robiła wyjątków dla nikogo.
Co myślicie - dieta Lewandowskich to autentyczny styl życia czy starannie budowany wizerunek? Piszcie w komentarzach.

