Argentyna rozbiła angielskie marzenia o finale mundialu. Książę William zareagował jeszcze tej samej nocy - zanim Brytyjczycy zdążyli otrząsnąć się z szoku.
Mecz Anglia-Argentyna to zawsze coś więcej niż zwykłe spotkanie piłkarskie. Historia, emocje, wzajemne rachunki - wszystko to sprawiło, że środowy półfinał mistrzostw świata przykuł uwagę milionów. Na trybunach pojawili się David i Victoria Beckhamowie, kamery łapały ich euforię po pierwszym golu dla Anglii. Potem było już tylko gorzej.
Argentyna odwróciła mecz, Anglia płacze
Anglicy wyszli na prowadzenie jako pierwsi i przez chwilę wszystko wyglądało pięknie. Końcówka należała jednak do Argentyńczyków - odrobili straty, wyszli na prowadzenie i awansowali do finału. Anglia zostaje z niczym. Albo prawie niczym - przed nią jeszcze mecz o brązowy medal z Francją.
Na Wyspach zapanował wielki smutek. Następca brytyjskiego tronu, znany ze swojej miłości do piłki nożnej, nie mógł siedzieć cicho. W środku nocy Pałac Kensington opublikował jego oświadczenie.
Co napisał William? Cytat mówi wszystko
Książę Walii zwrócił się bezpośrednio do rodaków słowami, które rozeszły się błyskawicznie po brytyjskich mediach. "Walka i wiara, które pokazaliście, zainspirowały nas wszystkich. To najbardziej kompletna reprezentacja Anglii, jaką oglądaliśmy na turnieju. Trzymajcie głowy wysoko" - czytamy w komunikacie opublikowanym przez Pałac Kensington. "Dziękuję wszystkim - zarówno tym na boisku, jak i poza nim - za niesamowity turniej" - dodał William.
Krótko, bez owijania w bawełnę. Można powiedzieć, że to akurat Williamowi wychodzi lepiej niż niejednemu politycy po przegranych wyborach.
Niedawno książę przeżywał zupełnie inne emocje - jego ukochany klub Aston Villa triumfował w Lidze Europy. Środowa noc to zupełnie inny rozdział. Anglia zagra jeszcze o medal, ale finał - ten wymarzony - pozostanie nieosiągalny.
Czy brązowy medal wystarczy, by Wyspy zapomniały o bólu? Piszcie w komentarzach.




