Konferencja prasowa po meczu Portugalia-Nigeria miała być o taktyce i mundialu. Skończyła się ciszą i kondolencjami - bo 77-letni kibic na trybunach w Leirii nie dożył końca spotkania.
Wynik 2:1 dla Portugalczyków przestał mieć znaczenie kilkanaście minut po gwizdku końcowym. Na stadionie w Leirii, podczas ostatniego sparingu przed wylotem na Mundial 2026, u jednego z kibiców doszło do nagłego zatrzymania akcji serca. 77-letni mężczyzna zasłabł na trybunach około godziny 20:00. Ratownicy podjęli natychmiastową reanimację. Mimo przewiezienia do szpitala mężczyzny nie udało się uratować.
Roberto Martínez stanął przed mikrofonami i powiedział to, czego nikt się nie spodziewał.
Selekcjoner zaczął od kondolencji, nie od taktyki
Trener Portugalii nie zaczął konferencji prasowej od analizy meczu z Nigerią. Pierwszym zdaniem oddał hołd zmarłemu kibicowi. "To potwornie smutna wiadomość. Przekazuję głębokie kondolencje jego bliskim i obiecuję, że nasz pierwszy mecz na mundialu postaramy się wygrać właśnie dla tej rodziny" - powiedział Martínez na konferencji prasowej.
Oświadczenie z wyrazami współczucia dla rodziny wydała też oficjalnie Portugalska Federacja Piłkarska.
Portugalczycy na Mundial 2026 lecą z ogromnym ciężarem - i nie chodzi tylko o presję sportową. Od lipca 2025 roku kadra żyje w cieniu tragedii. Diogo Jota, skrzydłowy i jeden z liderów drużyny, zginął w wypadku samochodowym. Miał 28 lat i 49 meczów w reprezentacji, w której strzelił 14 goli. Martínez symbolicznie powołał go do kadry na tegoroczny mundial.
"Jego duch jest naszą siłą napędową"
Selekcjoner mówił o Jocie podczas zgrupowania - i robił to bez owijania w bawełnę. "On jest naszą siłą. Utrata Diogo jest niezapomniana, bolesna, ale naszym obowiązkiem jest walka o jego marzenia. Jego duch, siła i przykład są naszą siłą napędową i zawsze będą" - cytuje słowa Martíneza serwis Kozaczek.
Portugalia swój pierwszy mecz na mundialu rozegra 17 czerwca - rywalem będzie Demokratyczna Republika Konga. Potem Uzbekistan (23 czerwca) i Kolumbia (28 czerwca). Kraj, który swój jedyny medal mistrzostw świata zdobył w 1966 roku (trzecie miejsce w Anglii), jedzie do tej imprezy z Cristiano Ronaldo w składzie i ciężarem dwóch strat, których żaden wynik nie zasypie.
Czy Portugalczycy zdołają zamienić żałobę w motywację? I czy mundial w ogóle powinien się toczyć w cieniu takich tragedii - tę odpowiedź każdy kibic musi znaleźć sam.






