Stacja benzynowa, zdjęcie pokazane przez obcą kobietę i przepowiednia znajomego - tak zaczęła się historia miłosna Krzysztofa Jackowskiego. Sam by tego lepiej nie wymyślił.
Krzysztof Jackowski jest człowiekiem, który podobno widzi przyszłość innych. Swoją własną - przynajmniej tę miłosną - odkrył zupełnie przypadkowo.
W podcaście "WojewódzkiKędzierski" jasnowidz po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedział, jak poznał swoją drugą żonę, Katarzynę Gliszczyńską. Historia brzmi jak scenariusz do romansu - z przepowiednią, rozwodem i benzynową stacją w roli głównej.
Przepowiednia, której nie traktował poważnie
Zanim Jackowski w ogóle poznał Kasię, usłyszał o niej od znajomego. "Będziesz miał żonę dużo młodszą od siebie, ma dziewczynkę na ręku, jest blondynką" - miał usłyszeć. Wzruszył ramionami i zapomniał.
Aż do pewnego dnia na stacji benzynowej, gdzie nieznajoma kobieta pokazała mu zdjęcie swojej przyjaciółki. Ta przyjaciółka była w trakcie rozwodu i szukała porady. Jasnowidz rozpoznał opis ze słów znajomego.
Spotkanie z Katarzyną odbyło się w towarzystwie kelnerki, która grała rolę pośredniczki. Potem było kolejne spotkanie, i jeszcze jedno.
"Ona była w trakcie rozwodu. Do tego rozwodu doszło. Myśmy się potem poznali, bo Kasia chciała, żebym jej więcej coś powiedział" - wyjaśniał Jackowski w podcaście.
Różnica 20 lat? Żaden problem
Jackowski i Katarzyna dzielą około dwudziestu lat różnicy. On sam przyznaje, że kiedy się poznali, nie był bogaty - żył z dnia na dzień. Żadne z tych dwóch faktów najwyraźniej nie miało znaczenia.
"Nigdy w życiu bym nie pomyślał, że po pierwsze różnica wieku nie gra roli. Po drugie, że można milczeć z sobą cały dzień i się rozumieć. Lub gadać z sobą cały dzień i też się rozumieć" - powiedział w podcaście.
Pobrali się 14 października 2014 roku. Wcześniej Jackowski był żonaty z Elżbietą - ożenił się z nią mając 21 lat. Z tego związku ma dwójkę dzieci, które wychowywał samotnie po tym, jak żona odeszła.
Czy historia z benzynowej stacji to najlepsza przepowiednia, jaką kiedykolwiek dostał? Sądząc po tym, jak mówi o Kasi - chyba tak.
Co myślicie o tej historii? Dajcie znać w komentarzach.




