Za 15 dni minie dokładnie 15 lat od śmierci Violetty Villas. Krzysztof Gospodarek, jedyny syn artystki, przerwał milczenie - i opowiedział o rzeczach, które do dziś są dla niego trudne.

Ostatnie lata Violetty - temat, który boli

Krzysztof Gospodarek przyznaje wprost: ostatnie lata życia jego mamy były pełne bólu i samotności. Violetta Villas spędziła je w złych warunkach, odseparowana od bliskich przez opiekunkę, która planowała przejąć jej majątek. W rozmowie ze Światem Gwiazd syn artystki nie chciał wdawać się w szczegóły - "To przykre rzeczy są. Nie chcę o tym mówić" - powiedział, ale było widać, że to wciąż bolesny temat.

Do tego dochodzą wspomnienia z okresu, gdy Violetta próbowała pomagać zwierzętom. Po powrocie do Lewina Kłodzskiego w 1998 roku artystka przyjęła pod swój dach dziesiątki psów i kotów. Jednak liczba zwierząt szybko przewyższyła jej możliwości. W 2008 roku, gdy Violetta trafiła do szpitala, gmina usunęła zwierzęta z posesji. "W 2008 roku, kiedy moja mama trafiła do szpitala, te zwierzęta zostały usunięte. Gmina usunęła te zwierzęta już z posesji" - wspomina Gospodarek.

Grób gwiazdy żyje. Ale jeden znicz go zszokowała

Na Starych Powązkach, gdzie pochowana jest Violetta Villas, od lat dzieje się coś wyjątkowego. Fani artystki systematycznie dbają o jej grób - przynosząc kwiaty, znicze, liściki. Gospodalek przyznaje, że początkowo irytowało go, że ktoś inny "panuje" nad nagrobkiem jego mamy. Ale z czasem zmienił zdanie.

"Troszkę mnie to denerwowało, że tam na tym grobie zaczynają czyjeś porządki panować. Że ja nie mogłem utrzymać swojego charakteru tego nagrobka" - mówił. Jednak dziś ma inne odczucia. "Teraz tylko się cieszę i podziwiam tych ludzi, że po tylu latach jeszcze tyle tych osób jest. 15 lat minęło, a grób codziennie tonie w kwiatach i zniczach" - dodał.

Ale była jedna rzecz, którą zdecydował się usunąć. Na nagrobku znalazł znicz w kształcie twarzy kobiety z burzą blond włosów i mocnym makijażem. Gospodatek uznał to za przesadę i bez wahania zabrał przedmiot z płyty nagrobka. To był jednak odosobniony przypadek - zwykle pojawiają się tradycyjne znicze, kwiaty i czasem piękne liściki od fanów.

Violetta wciąż żyje w sercach

To, co dzieje się na grobie Violetty Villas, pokazuje, że mimo upływu lat jej pamięć jest żywa. Artystka, pierwsza Polka, która zrobiła karierę w Las Vegas, obdarzona wyjątkowym sopranem koloraturowym i słuchem absolutnym, wciąż inspiruje. A jej syn, choć przeżył wiele trudnych momentów, docenia to, że ludzie pamiętają o jego mamie. Niedługo minie 15 lat - grób gwiazdy będzie znowu tonie w kwiatach.

Co na to fani Violetty Villas? Czy uważacie, że syn powinien pozwolić fanom na większą swobodę przy grobie mamy?