Grażyna Wolszczak nie żałuje swojego udziału w "Tańcu z gwiazdami", ale na pewno nie powtórzyłaby tego doświadczenia. Aktorka w nowym wywiadzie wyjawiła, co ją wtedy rozczarowało.

# Grażyna Wolszczak: 'Średnio się poradziłam'

Grażyna Wolszczak pozostaje jedną z ikon polskiego kina i telewizji. Widzowie znają ją z "Na Wspólnej" i filmu "Ja wam pokażę!". W 2009 roku postanowiła spróbować swoich sił w "Tańcu z gwiazdami". Wtedy jednak nie poszło jej tak, jak się spodziewała.

Z Cezarym Olszewskim, swoim partnerem tanecznym, odpadła jako piąta para i zajęła ósme miejsce. Kryształową Kulę wtedy zdobyły Anna Mucha i Rafał Maserak. To był początek, a zarazem koniec przygody Wolszczak z parkietem.

"Guilty pleasure" zamiast uczestnictwa

Choć od tamtego udziału minęło 17 lat, aktorka nie zatraciła zainteresowania show. Wręcz przeciwnie - w rozmowie z serwisem Przeambitni wyznała, że "Taniec z gwiazdami" to jej "guilty pleasure". Regularnie ogląda nowe odcinki i ma swoich faworytów.

"Bardzo, bardzo, ale jestem tutaj bardzo rozdwojona. Mam swoich ulubionych par, bo jest ich za dużo, bo ich kocham. Wszystkim kibicuję bardzo" - powiedziała o obecnej edycji. Szczególnie kibicuje Izabeli Kunie, Joannie Jędrzejczyk, Helenie Englert oraz Mandarynie.

Nigdy więcej parkietu

Wolszczak została zapytana, czy przyjęłaby propozycję powrotu do show w specjalnej edycji. Odpowiedź była natychmiastowa i stanowcza: "Nie. Nie, już nie".

Aktorka nie ukrywała, że jej umiejętności taneczne zawiodły jej oczekiwania. "Myślałam, że lepiej [sobie poradzę]. Tańcząc w 'Tańcu z gwiazdami', przekonałam się, że średnio" - przyznała szczerze. To wyznanie pokazuje, że nawet gwiazdy na parkiecie nie zawsze radzą sobie tak, jak sobie wyobrażały.

Dzisiaj Wolszczak preferuje pozycję widza, która pozwala jej cieszyć się programem bez stresu związanego z treningami i ocenami jurorów. Jej szczera opowieść o rozczarowaniu z 2009 roku dowodzi, że czasem najlepiej jest zostać tam, gdzie się było, zamiast wracać do przeszłości.