Michał Koterski otwiera karty przed rozprawą rozwodową. Aktor zdradził, jak z Marcelą Leszczak przeszli terapię i dlaczego, mimo rozstania, potrafią sobie 'spojrzeć w oczy'. A przy okazji sypnął krytykę pod adresem par, które 'prają brudny w mediach'.
Terapia zamiast wojny
Michał Koterski nie gryzł się w język. W rozmowie z "Vivą!" wyznał, że on i Marcela Leszczak (związek trwał blisko dekadę) poszli do specjalisty, by ratować związek. Efekt? Zrozumieli, że jako partnerzy się nie skompletują, ale nauczyli się być dobrymi rodzicami dla swoich 9-letniego syna Fryderyka. "Mogliśmy i możemy sobie dzisiaj spojrzeć w oczy, bo zrobiliśmy wszystko, co było do zrobienia. Ta terapia poskutkowała" - powiedział 45-letni aktor.
To kluczowy moment w jego wypowiedzi - nie są to słowa kogoś, kto uciekł, zostawił wszystko i unika się z matką dziecka. Koterski mówi o świadomym, bolesnym, ale dorosłym procesie.
"Jestem dumny z nas"
Aktor nie ukrywał, że czuje się zobowiązany wobec Leszczak. "Jeśli Marcela potrzebuje pomocy, ja się czuję zobligowany do pomocy jej, bo to jest mama mojego syna. Ona urodziła mi syna i zawsze będę jej za to wdzięczny" - dodał. To słowa, które w show-biznesie padają rzadko.
Koterski deklaruje: między nim a Leszczak jest "kumpelska i fajna" relacja. Nigdy nie używali dziecka jako karty przetargowej, nigdy się nie straszyły przed sądem. Fryderyk nie jest ofiarą ich rozstania - to było ich główne przesłanie.
Cięcie pod adresem show-biznesu
Najmocniejsza część wywiadu? Koterski porównał swoje rozstanie do tego, co dzieje się w mediach między innymi parami. Bez nazwisk, ale z ostrością: "Wystarczy spojrzeć, jak wygląda nasze rozstanie, a jak wyglądają rozstania wielu innych par ze świata show-biznesu. Nie mówię tego po to, żeby stawiać nas za wzór, ale uważam, że terapia bardzo nam pomogła".
Aktor uderza nie w byłą partnerkę, lecz w kulturę "publicznego prania brudów" - zjawisko, które według niego najbardziej razi dzieci. "W internecie nic nie ginie, a nasze pociechy kiedyś przeczytają wszystko, co mówiliśmy o ich drugim rodzicu. Rozumiem, że po rozstaniu zostają emocje, ale od przepracowywania takich rzeczy jest terapia, a nie media" - mówi wprost.
Apel do gwiazd
Koterski kończy mocnym apelem: "Jesteśmy osobami publicznymi i powinniśmy czasem ugryźć się w język". To jest jego przesłanie dla całego środowiska. Nie dla kibiców, nie dla hejterów - dla samych celebrytów, którzy rozstają się na oczach kamer i fanów.
Rozprawa rozwodowa Koterskiego i Leszczak miała odbyć się w połowie października. Ich rozstanie potwierdziła Marcela we wrześniu ubiegłego roku. Rok później Michał pokazuje, że można rozejść się z klasą - i wcale nie trzeba tego robić na Instagramie.
Co na to fani? Czy Koterski ma rację, że inne pary show-biznesu powinny się od nich uczyć?



