Urszula Dudziak była na wakacjach w Szwecji, gdy jej mąż Michał Urbaniak zakochał się w aktorce poznanej przez telefon. Półtora roku nocnych spacerów po Manhattanie, kłamstw o trasach koncertowych i w końcu ślub - który Liliana Głąbczyńska-Komorowska nazwała potem pomyłką.

Najpierw zostawiona w Nowym Jorku, potem wciągnięta w cudze małżeństwo

Liliana Głąbczyńska-Komorowska trafiła na Manhattan nie z własnej woli, lecz za mężczyzną. W 1983 roku na paryskim przyjęciu poznała reżysera Jacka Elsnera - starszego od siebie o 30 lat, już prawie sześćdziesięcioletniego, z dziećmi z poprzednich związków. Żadna z tych okoliczności jej nie powstrzymała. Gdy Elsner zaproponował przeprowadzkę do Nowego Jorku, spakowała walizki bez wahania. Dwa lata później Elsner zerwał zaręczyny i zostawił ją samą na Manhattanie bez środków do życia.

O pomoc w znalezieniu mieszkania poprosiła kuzyna. Ten dał jej numer do Michała Urbaniaka. Zadzwoniła. Spotkali się. I podobno oboje kompletnie stracili głowę.

Problem był jeden: Urbaniak był wtedy mężem Urszuli Dudziak. Wokalistka przebywała akurat z córkami na wakacjach w Szwecji.

Taśma, która wszystko ujawniła

Michał Urbaniak przez półtora roku spotykał się z Liliną w tajemnicy - nocami w parku trzy przecznice od domu, weekendami w Connecticut albo New Jersey. Żonie mówił, że wyjeżdża grać do Europy. Sam opisał to w wywiadzie dla "Playboya": "W nocy wymykałem się do parku na randki z Lilianą, 300 metrów od mojego domu. Ula w końcu nas namierzyła i wywaliła mnie z domu."

Urszula Dudziak zdradę odkryła przypadkowo - wpadła jej w ręce taśma, na której mąż zwierza się wróżce, że jest rozdarty między kochanką a rodziną. W rozmowie z "Vivą!" wspominała: "Pytał, co ma zrobić."

Urbaniak ostatecznie zostawił Dudziak i oświadczył się Lilianie - jeszcze zanim formalnie rozwiódł się z wokalistką. Aktorka przyjęła pierścionek. Wiedziała, że wybrał ją.

Małżeństwo trwało kilka lat. Potem każde poszło w swoją stronę.

Dopiero po latach Głąbczyńska-Komorowska przyznała w podcaście "Sukces jest kobietą", że ślub z Urbaniakiem był dla niej pomyłką: "Chciałam spełnić się jako artystka, a nie tylko być muzą u boku mistrza. Małżeństwo z Michałem było dla mnie zbyt trudne. Wyszłam za niego, a potem musiałam się z tego wyplątać."

Urbaniak podobno miał też problem z alkoholem - czego aktorka po prostu nie była w stanie zaakceptować.

Sam muzyk wiele lat po rozwodzie wskazał winnych w rozmowie z "Playboyem": ojca Liliany, który go nie znosił, oraz jej przyjaciółkę Joannę Pacułę. To właśnie Pacuła pomogła aktorce przetrwać najtrudniejszy okres na Manhattanie - po rozstaniu z Elsnerem, bez pieniędzy, bez agenta, bez niczego.

Szaleństwo, wielka miłość, pomyłka - Liliana Głąbczyńska-Komorowska przeżyła to wszystko na jednym nowojorskim kwartale. Ile kosztują takie decyzje? Ona wie.