Magda Mołek zadała pytanie. Komarnicka odpowiedziała tak pięknie, że właściwie nic nie powiedziała. Prowadząca sama to przyznała.
Emilia Komarnicka i Redbad Klynstra stawili się 9 czerwca na sali rozpraw. Według doniesień tabloidu "Fakt" nie zamienili ze sobą ani słowa - ani przed wejściem, ani w środku.
Aktor podobno od razu po wejściu do budynku skierował się prosto w stronę sali. Rozprawa miała rozpocząć się z blisko 20-minutowym opóźnieniem. Według tabloidu przez cały ten czas byli małżonkowie nie nawiązali żadnego kontaktu.
Co Komarnicka powiedziała o rozwodzie? Tyle co nic - ale pięknie
Aktorka niechętnie komentuje rozpad małżeństwa. W rozmowie z Magdą Mołek w programie "W moim stylu" sięgnęła jednak po Szekspira. Dosłownie.
"Shakespeare mówił, że każda scena. On mówił niby o scenie teatralnej, ale ja bym to przeniosła na życie, że każda scena jest o miłości. To wszystko jest o miłości. Ale na pewno rozwody są o ogromnej lekcji, o ogromnym jakimś takim totalnym laboratorium siebie" - powiedziała Komarnicka w wywiadzie.
Mołek nie dała się zwieść. "Nic nie powiedziałaś, jesteś jak sejf" - skwitowała prowadząca.
Para z "Na dobre i na złe" kończy 9-letnie małżeństwo
Komarnicka i Klynstra wzięli ślub w 2017 roku. Poznali się na planie serialu "Na dobre i na złe". Mają dwóch synów - wizerunków dzieci nigdy publicznie nie pokazywali. Pierwsze spekulacje o kryzysie pojawiły się w 2024 roku. Tabloidy pisały o planowanej rozprawie już w marcu - wtedy podawano, że ma się odbyć na początku czerwca.
I rzeczywiście się odbyła. Co z niej wynikło - tego na razie nie wiadomo. Komarnicka milczy jak sejf. Klynstra też.
Co sądzicie - czy celebryci mają prawo do takiej prywatności w sprawie rozwodu, czy fani zasługują na więcej? Dajcie znać w komentarzach.






