Jaguara Kingi Dudy na deszczu poniosło na bariery. Kielecka policja zamiast mandatu wypisała tylko pouczenie - i od razu wybuchła burza pytań: czy córka byłego prezydenta dostała preferencyjne traktowanie?
Co się stało na S7?
W niedzielny wieczór pod Kielcami, w miejscowości Szewce, 31-latka Kinga Duda jadąc Jaguarem w kierunku Warszawy straciła panowanie nad pojazdem na śliskiej od deszczu nawierzchni. Samochód z impetem uderzył w bariery energochłonne. Podróżowała sama. Służby i ratownicy medyczni byli na miejscu natychmiast - Dudzina trafiła na konsultację do szpitala, ale po badaniach opuściła ją tego samego dnia. Jej życiu i zdrowiu nic nie zagrażało.
Szwank: żaden. Powikłanie: ogromne.
Pouczenie zamiast mandatu - jak to możliwe?
Kielecka policja oficjalnie potwierdziła, że odstąpiono od nałożenia mandatu za stworzenie zagrożenia na drodze szybkiego ruchu. Sprawa skończyła się pouczeniem. Decyzja natychmiast rozpaliła media społecznościowe - internauci zaczęli głośno zastanawiać się, czy przeciętny kierowca w podobnej sytuacji otrzymałby takie samo traktowanie.
Głos w sprawie zabrał były rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji, Mariusz Sokołowski. W rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśnił mechanikę decyzji funkcjonariuszy: "Nie ma jednego rozwiązania. Czasem sprawy kończą się mandatem, czasem skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie, a czasem pouczeniem. Policjant na drodze ma możliwość zdecydowania, jakiego rodzaju sankcje zastosuje".
Ekspert podkreślił, że to indywidualna ocena funkcjonariusza na miejscu zdarzenia. Choć przepis art. 19 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym jasno nakazuje dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, policjanci w tym konkretnym przypadku uznali, że wystarczy środek oddziaływania wychowawczego.
Sokołowski dodał jeszcze jeden argument: "W sprawach mniejszej wagi uznawanych za wykroczenie, zazwyczaj policjanci przyjmują, że osoba uczestnicząca w takim zdarzeniu i tak ponosi konsekwencje finansowe w postaci kosztów naprawy pojazdu".
Taryfa ulgowa czy standardowa praktyka?
Spekulacje o preferencyjnym traktowaniu są zrozumiałe - nazwisko Duda brzmi głośnie, a kolizja na ekspresówce w deszczu mogła skończyć się tragedią. Jednak według byłego rzecznika policji, decyzja funkcjonariuszy mieści się w standardowych ramach procedury. Każdy przypadek jest rozpatrywany osobno, a pouczenie jest jedną z trzech legalnych opcji zamknięcia sprawy o wykroczenie drogowe.
Co na to fani? Część internautów uznała wyjaśnienie za logiczne, inni pozostają sceptyczni. Czy rzeczywiście każdy kierowca dostałby tę samą szansę?

