Patricia Kazadi nie szukała miłości 15 lat. Teraz chodzi na randki, ale dobrze wie, że świat się zmienił - i wcale nie na lepsze. W rozmowie z mediami gwiazda show-biznesu rozliczała się z rzeczywistością współczesnego randkowania bez żadnych owijania w bawełnę.

Randki to pole minowe

Patricia Kazadi przerwała milczenie. W rozmowie z "Ja wysiadam" ujawniła, jak naprawdę wygląda jej życie uczuciowe. "Jest grubo" - tak aktorka podsumowała doświadczenia z aplikacji randkowych i tradycyjnych spotkań. Nie chciała generalizować, ale jej obserwacja była bezlitosna: ludzie zmieniają partnerów jak rękawiczki.

"Doświadczenie mam takie, że my jako ludzie teraz mamy poczucie, że jest nam dobrze samym ze sobą. Żeby zmienić to nastawienie, musi zdarzyć się jakieś apogeum endorfin" - wyjaśniała Kazadi. Innymi słowy: każdy czuje się całkiem OK w samotności, więc aby ktoś zdecydował się na zmianę, musi poczuć elektryzującą chemię.

Aktorka przyznała, że sama się w tym rozpoznaje. "To moja pierwsza obserwacja. Dotyczy nie tylko innych, ale też mnie samej" - mówiła szczerze. Przejście od jednej osoby do kolejnej stało się dzisiaj zbyt łatwe. Brak konsekwencji, brak zobowiązań. Swipe i już.

Mężczyźni chcą być noszeni na rękach

Kazadi zauważyła, że przez ostatnie dwie dekady zmienia się samo pojęcie relacji. Mężczyźni wchodzą w role, które kiedyś były zarezerwowane dla kobiet. "Mężczyźni trochę chcą być traktowani jak kobiety teraz, chcą być noszeni na rękach" - stwierdziła bez ogródek.

To obserwacja, która robi wrażenie. Nie mówi ona o emancypacji czy wyrównywaniu szans - mówi o zamianie ról bez jasnych reguł gry. Chaos zamiast struktury.

Patricia jest zdania, że internet nie pomaga. Poznanie kogoś przez aplikację to raczej hazard niż romans. Dużo bardziej wierzy w przypadek - spotkanie na imprezie, w klubie, na zajęciach z rzeczami, które ją pasjonują. Tam, gdzie ludzie mają wspólne wartości zamiast wspólnego profilu.

Od 15 lat nie czuła motyla w brzuchu

Kazadi nie ukrywa, że ostatni raz była zakochana blisko 15 lat temu. Od tamtej pory - nic. Ale to nie oznacza, że zrezygnowała. Wręcz przeciwnie: daje sobie czas, bawi się, nie szuka desperacko.

"Każdy powinien być sam w sobie spełniony i wspólnie tworzyć coś razem" - mówi aktorka. Tym różni się jej obecne podejście od tego sprzed dekady. Wtedy była zakochana, ale nie otwarta. Teraz jest otwarta, ale rozsądna.

"Na pewno wtedy czułam, że jestem zakochana, szczęśliwa" - wspominała. Jednak nie chciałaby dokładnie takiego uczucia powtórki. Życie ją nauczyło, że można kochać inaczej - mądrzej.

Co na to jej przyszły partner? Może posłucha wywiadu i zacznie rozumieć, co czeka go u boku Patricii Kazadi - nie dziewczyna do noszenia na rękach, tylko kobieta, która wie, czego chce.