Kayah stała na scenie Opery Leśnej i raptem powiedzała rzecz, która zamarła w powietrzu. Dokładnie rok i dwa dni temu siedziała z Stanisławem Soyką na murku za sceną - i nikt nie wiedział, że to będzie ich ostatnia rozmowa. Artysta zmarł cztery dni później.
# Kayah o ostatniej rozmowie ze Soyką. Słowa, które poruszały publiczność
During her performance at Top of the Top Sopot Festival, Kayah performed a tribute to Stanisław Soyka with his hit "Fa na na na". But before leaving the stage, she shared something deeply personal that left the audience in silence.
"To było dokładnie rok i dwa dni temu, kiedy ostatni raz rozmawiałam ze Stasiem na murku, tu z tyłu, i nikt nie wiedział, że to jest nasza ostatnia rozmowa" - powiedziała Kayah, cytując dokładnie ze wspomnienia tamtego spotkania sprzed roku. Artysta zmarł zaledwie cztery dni później, w sierpniu 2025 roku, tuż przed planowanym występem na scenie Opery Leśnej.
Kayah i Stanisław Soyka łączyła nie tylko zawodowa znajomość, ale głęboka więź sięgająca czasów jej dzieciństwa. Na scenie artystka ujawniła, że już jako 14-latka jadała ze Staszkiem - i to w dość nietypowych warunkach.
Smażona cebula i twarożek. Wspomnienie sprzed dekad
Kayah wspomniała, jak jako nastolatka u Soyki na Saskiej Kępie jedli razem bardzo prosty, domowy posiłek: "smażoną cebulę i twarożek, do którego wlewaliśmy olej, bo tylko to miał w domu". Artystka zwróciła się bezpośrednio do publiczności z niezwykłą poradą: "Sprawdzicie to po powrocie do domu, jak zjecie taki twarożek, to będziecie pewni, że jecie sardynki".
To wspomnienie było czymś więcej niż anegdotą. To była opowieść o bliskości, o czasach, kiedy wielki artysta dzielił się nie tylko muzyką, ale i codziennym życiem z młodą Kayah. Słowa artystki przepełnione były nostalgią i świadomością, że tamta rozmowa na murku była ostatnia.
Hołd dla legendy
Koncert poświęcony pamięci Stanisława Soyki otworzył tegoroczną edycję Top of the Top Sopot Festival. Gospodarzami wieczoru byli Dorota Wellman i Marcin Prokop, a na scenie pojawili się artyści, dla których Soyka był mistrzem, inspiracją i serdecznym kolegą - w tym Justyna Steczkowska i Natalia Szroeder.
Kayah nie była jedyną, która dzieliła się wspomnieniami. Wszyscy obecni artyści oddawali hołd człowiekowi, który zostawił niezatarty ślad w polskiej muzyce i w sercach tych, którzy go znali.
Co na to fani? Scena Opery Leśnej zamieniła się w moment wspólnego żegnania - i każdy, kto tam był, zapewne teraz będzie pamiętać tę rozmowę na murku i smażoną cebulę ze świeżą perspektywą.
