Złamana biel, różowe japonki i mrożona kawa w dłoni. Paparazzi przyłapali Katie Piper na londyńskiej ulicy, jakby nigdy nic - a przecież ta kobieta przeszła przez piekło, które mało kto by przeżył.
W 2008 roku ktoś oblał jej twarz kwasem siarkowym na zlecenie byłego partnera. Katie Piper miała wtedy 24 lata, całe życie przed sobą i karierę modelki, która właśnie ruszała. Jeden atak zmienił wszystko.
400 operacji i ani chwili rezygnacji
Kwas zniszczył skórę na twarzy, szyi i dłoniach. Lewe oko straciło wzrok. Przez kolejne lata Piper stała się stałą bywalczynią sal operacyjnych - przeszła ponad 400 zabiegów chirurgii rekonstrukcyjnej i plastycznej, w tym pionierskie przeszczepy skóry. Liczba, która sama w sobie boli.
Sprawca ataku, wynajęty napastnik, działał na zlecenie jej byłego partnera Daniela Lyncha, który podobno nie mógł pogodzić się z rozstaniem. Lynch trafił za kratki. Piper musiała odbudować życie od zera.
I odbudowała je z nawiązką. Założyła The Katie Piper Foundation - fundację wspierającą osoby z ciężkimi oparzeniami i bliznami pourazowymi. Napisała autobiografię Beautiful, która stała się bestsellerem. Jej dokument Katie: My Beautiful Face był nominowany do nagrody BAFTA. Dziś regularnie pojawia się w brytyjskim programie Loose Women i prowadzi własny format śniadaniowy The Katie Piper Breakfast Show na ITV1.
Londyn, lato, uśmiech - i żadnych kompleksów
Ostatnio fotoreporterzy przyłapali ją na londyńskich ulicach w pełnym letnim wydaniu. Dwuczęściowy komplet w kolorze złamanej bieli z różowym kwiatowym nadrukiem, lekki top z dekoltem w serek, spódnica maxi do ziemi - i jasnoróżowe japonki, które dopełniały całości. W dłoni mrożona kawa. Na twarzy szeroki uśmiech.
Piper nie chowała się przed obiektywami. Pozowała, śmiała się, szła pewnym krokiem. Kobieta, która przez lata musiała nosić maskę uciskową na twarzy i unikała publicznych miejsc, dziś wygląda jak ktoś, kto naprawdę jest z siebie zadowolony.
Rodzina królewska doceniła jej drogę - Piper została odznaczona orderem za działalność charytatywną. Ale szczerze? Te zdjęcia z londyńskiej ulicy mówią więcej niż jakikolwiek order.
Co myślicie o drodze, którą przeszła Katie Piper? Dajcie znać w komentarzach.



