Trener słyszał, że jest za mała i za wolno gra. Tata - elektryk z kopalni - nie miał jak sfinansować jej kariery. A ona sama przez jakiś czas nie mogła wstać z łóżka. Maja Chwalińska, finalistka Roland Garros 2026, miała za sobą drogę, której nikt nie chciałby przejść.

Od szukania kanapy do finału Roland Garros

Maja Chwalińska dotarła do finału prestiżowego turnieju w Paryżu z rundy kwalifikacyjnej - pokonała osiem meczów i awansowała o 93 miejsca w światowym rankingu. To coś, czego widzowie Roland Garros jeszcze nie widzieli. W finale lepsza okazała się Mirra Andrejewa, ale Polka wróciła do kraju jak zwyciężczyni. Eksperci chwalą jej styl - inteligentny, nieoczywisty, oparty na rzadkich uderzeniach i taktycznym myśleniu, nie sile fizycznej.

A jednak jeszcze niedawno mało kto stawiał na 24-latkę. W 2022 roku trener Piotr Szczypka opublikował w mediach społecznościowych post z prośbą do Polonii w Melbourne - szukał kogoś, kto przenocuje Chwalińską podczas Australian Open, bo ekipy nie było stać na hotel. Nie był to jednorazowy problem.

Depresja, brak pieniędzy i tata-kibic numer jeden

Tata Mai, Tomasz Chwaliński, przez lata pracował jako elektryk w kopalni. W rozmowie z TVP Sport przyznał wprost: "Normalni ludzie ze średnimi zarobkami nie są w stanie od pewnego wieku sami pociągnąć tego wózka. To jest bardzo drogi sport". Dodał, że dopiero emerytura pozwoliła mu jeździć z córką na turnieje - finansowanie kariery było poza jego zasięgiem.

Do tego w 2021 roku Chwalińska zawiesiła karierę z powodu depresji. Sama mówiła później, że nie mogła wstać z łóżka. Wróciła - i zrobiła to, czego nikt się nie spodziewał.

Co ciekawe, Chwalińska dorastała tenisowo razem z Igą Świątek - w 2017 roku razem wygrały juniorski turniej AGL Loy Yang Traralgon International w grze podwójnej. Przez lata zajmowała jednak pozycję daleko za słynniejszą koleżanką. Teraz ta przepaść mocno się zmniejszyła.

Trener Szczypka, który nie posłuchał tych, co odradzali mu pracę z Mają - słyszał, że jest "za mała" i "tylko się broni" - wzruszył się przed kamerami po jej awansie do finału. Chyba miał prawo.

Czy historia Chwalińskiej to najpiękniejszy polski sportowy comeback ostatnich lat? Napiszcie w komentarzach.

Chwalińska przeszła drogę z piekła do nieba. "Nie mogłam już wstać z łóżka"
© Grzegorz Wajda
Chwalińska przeszła drogę z piekła do nieba. "Nie mogłam już wstać z łóżka"
© Rex Features
Chwalińska przeszła drogę z piekła do nieba. "Nie mogłam już wstać z łóżka"
© Dubreuil Corinne
Chwalińska przeszła drogę z piekła do nieba. "Nie mogłam już wstać z łóżka"
© Rex Features