Joanna Kołaczkowska myślała o tym, co będzie po jej odejściu, i zadbała o szczegóły. Teraz Dariusz Kamys ujawnił, jakie przyrzeczenia złożył jej przyjacielom - i każdy rok je dotrzymuje.
Co ustalili Kamys i Kołaczkowska?
Członkowie kabaretu hrAbi wiedzieli, że muszą być gotowi na najgorsze. Joanna Kołaczkowska sama wywoływała rozmowy o śmierci - nie ze strachu, ale z odpowiedzialności za zespół, który był jej życiem. Dariusz Kamys teraz zdradza, jakie miały konsekwencje te ciężkie rozmowy.
"Często rozmawialiśmy na poważne tematy, ona je wywoływała. 'Co by było, gdyby któreś z nas odeszło?' I dochodziliśmy do wniosku, że ci, którzy zostają, pracują dalej. Kabaret to nasze życie" - wspomina w rozmowie z "Twoim Stylem". Ale to nie wszystko.
Gażę przez rok, jakby wciąż grała
Przyrzeczenie brzmiało tak: przez rok po odejściu osoby z zespołu wszyscy płacą jej gaże, "jakby dalej była z nami. Wspomagając rodzinę". To nie były puste słowa - Kamys dotrzymuje słowa każdego miesiąca od śmierci Kołaczkowskiej.
"Mieliśmy to wyjaśnione. I ustalone, że osobie, która odeszła, przez rok płacimy gażę, jakby dalej była z nami. Wspomagając rodzinę. Tak jest. Przyrzeczenia zawsze traktowaliśmy serio" - podkreśla komik. Nawet gdy stan Joanny się pogarszał, ona myślała o innych.
Kamys jest przekonany, że Kołaczkowska czuje się opiekowana. "Jestem przekonany, że to, co robimy, cieszy ją. (...) Martwiła się, co z nami będzie. Myślę, że już się nie martwi" - dodaje z pewnością.
Więź nie do zastąpienia
Łączyło ich coś więcej niż zawód. Kamys ożenił się z siostrą Kołaczkowskiej - byli rodziną, kolegami i przyjaciółmi jednocześnie. "Po żonie była drugą kobietą, z którą spędzałem najwięcej czasu. Brakuje mi naszych rozmów w samochodach, garderobie… Jej śmiechu. Życzliwości" - wspomina.
Choć kabaret teraz występuje z Wojciechem Kamińskim, wszyscy wiedzą, że nikogo nie da się zastąpić. Kamys czuje nawet, że Joanna pozostawiła mu coś ze swojego talentu. "Mam wrażenie, że ułamek jej talentu scenicznego spłynął na mnie. Jakby obdarowała mnie cząstką swojej mocy. Bo wychodzę na scenę i czuję spokój" - wyznaje.
Obecnie zespół planuje coroczny festiwal imienia Kołaczkowskiej, murals i nawet film dokumentalny. Każdy projekt to sposób na to, by Joanna nigdy nie została zapomniana - dokładnie tak, jak chciała.




