Beata Pawlikowska znowu w centrum burzy - tym razem za kontrowersyjne porady zdrowotne i antyfarmakologiczne stanowisko. Ale tym razem nie została sama. Małgorzata Ohme i Ewa Foley wystąpiły w jej obronie z mocnym apelem do mediów.
# Pawlikowska pod ostrzałem - ale nie samotnie
Podróżniczka znana z serii książek o "blondynce na świecie" przez lata budowała markę uniwersalnej ekspertki. Języki, psychologia, medycyna - rzekomo we wszystkim się znała. Problem w tym, że specjaliści szybko dostrzegali dziury w jej poradach.
Gwóźdź do trumny wbił "Newsweek" - opublikował artykuł sugerujący, że Pawlikowska zbija majątek na szkodliwych wskazówkach, szczególnie tych antyfarmakologicznych. Źródła podają, że poradnik autorstwa Pawlikowskiej zawierał - zdaniem lekarzy - dyletanckie metody radzenia sobie z problemami psychologicznymi.
Ohme i Foley: "Obrażanie jest skandaliczne"
Wbrew oczekiwaniom, w obronie podróżniczki stanęły dwie znane osobistości. Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, zamieściła na Facebooku wpis: "Beata Pawlikowska - Nie we wszystkim się z tobą zgadzam, ale podziwiam za autentyczność i szanuję za odwagę podążania własną drogą. Od lat jesteś drogowskazem dla wielu ludzi, także i dla mnie. Wierzę w ciebie". Foley podkreśliła także: "Obrażanie kogokolwiek jest skandaliczne i nieakceptowalne".
Małgorzata Ohme poszła dalej - nie tylko poparła Foley, ale zwróciła się bezpośrednio do dziennikarzy "Newsweeka": "W pełni się podpisuję pod tym, co piszesz, Ewa. Drodzy dziennikarze, szukajcie prawdziwych szarlatanów, a nie osoby z takim dorobkiem jak Beata, która po prostu dzieli się z nami tym, jak żyje. Znane nazwisko się klika, ale jeśli chcecie działać naprawdę efektywnie i misyjnie, to ludzi, którzy szkodzą innym, nietrudno znaleźć w sieci".
Dlaczego akurat teraz?
Pawlikowska od lat dzieliła się swoimi poglądami na różne tematy - od języków, przez psychologię, aż po medycynę. Podobno nigdy nie miała formalnego wykształcenia w tych dziedzinach. Jej poradniki i wpisy na mediach społecznościowych wzbudzały wątpliwości specjalistów, ale dopiero kampania "Newsweeka" sprawiła, że temat stał się medialny.
Apel Ohme i Foley to sygnał - w show-biznesie jednak jest miejsce na solidarność, nawet gdy się nie zgadza się z każdą opinią drugiej osoby.




