Ralph Kaminski chce śpiewać do ostatniego oddechu. Dosłownie.

W rozmowie z Plejadą Ralph Kaminski powiedział to, o czym wielu artystów myśli, ale rzadko mówi na głos. Żadnych planów emerytalnych, żadnego "kiedyś zwolnię tempo". Tylko scena - najlepiej do końca.

"Życzę każdemu, kto chce występować do śmierci"

Kaminski nie owijał w bawełnę. "Życzę każdemu, kto chce występować do śmierci, żeby występował, żeby nawet umarł na tej scenie, bo to jest iconic. Życia sobie nie można zaplanować, można sobie tego życzyć i ja bardzo bym chciał długo wykonywać ten zawód" - powiedział w wywiadzie dla Plejady.

I na tym nie skończył. Muzyk ujawnił, że od lat ciągnie go też w zupełnie inną stronę. "Nie tylko zajmuję się śpiewaniem i muzyką, bardzo od lat mnie ciągnie w stronę filmu i to będę też rozwijał" - zdradził w tej samej rozmowie. Aktor Ralph Kaminski - brzmi jak plan, nie marzenie.

Rodowicz jako wzór. "Fizyczna harówa"

Kaminski ma też swoją ikonę długowieczności na scenie. Maryla Rodowicz. Wokalista przyznał, że z prawdziwym podziwem obserwuje, jak gwiazda starszego pokolenia radzi sobie z długimi koncertami.

"Podziwiam takie osoby, jak Maryla Rodowicz, która ma tyle siły, żeby w wieku, w którym jest, cały czas stać na scenie i grać w tak długie koncerty. To jest naprawdę fizyczna harówa. To się tylko tak wydaje w telewizji, że to wszystko tak wygląda, ale to jest sztab specjalistów, godziny wyrzeczeń, siłowni czy dietetyków" - powiedział w Plejadzie.

I dodał z rozbrajającą szczerością: "Nie mówię o sobie, tu nie ma godzin siłowni i dietetyków".

Kaminski ma więc wzór, cel i plan. Brakuje tylko jednego - czasu. Ale na to, jak sam przyznaje, planów się nie robi. Można sobie tylko życzyć.

Czy Kaminski za 30 lat stanie na scenie jak Rodowicz? Piszcie w komentarzach.