Anna Kalczyńska przerwała milczenie. W wywiadzie, który rozjechał się po mediach, dziennikarka wprost mówiła o tym, co ją wkurza w całej sprawie z Dodą - i to nie sama afera.

Kalczyńska o 'dwóch miarach' w show-biznesie

Anna Kalczyńska, która wkrótce przejdzie do Polsatu (od września będzie prowadzić "Wydarzenia"), nie przebierała w słowach. W rozmowie z Kozaczkiem skupiła się nie na samej aferce farmaceutycznej Dody, ale na szerszym problemie - hipokryzji opinii publicznej wobec celebrytów.

"Dziwi mnie fakt, że takie osoby mimo wszystkich swoich win, przewinień i tego, co niosą z całym swoim świadomym udziałem - nikt nie każe im robić rzeczy, które robią i które powinny się odkładać i być ciężarem dla nich, skutkować jakimś medialnym ostracyzmem, tak się nie dzieje" - powiedziała była prezenterka "Dzień Dobry TVN".

To słowa, które wpadły w sedno. Kalczyńska uważa, że fani mają krótką pamięć i zbyt krótko łańcuchy.

'Talent wystarczy, by wszystko wybaczyć'

Dziennikarka przyznała, że Doda ma głos i sceniczną zdolność. Ale tutaj zaczyna się problem - według niej ludzie całkowicie oddzielają artystę od człowieka. Dla kibiców liczy się tylko piosenka, ładna twarz, medialny blask.

"Ludzie nie oddzielają tego, kim ta pani jest w prywatnym życiu, od tego, co sobą prezentuje jako potencjał wokalny. Doceniają jej wokal, jej ładną twarz i to wystarczy, żeby wszystko inne jej wybaczyć, twierdząc, że cała jej działalność prywatna jest jej prywatną sprawą" - wyjaśniała Kalczyńska.

I dodała (już bez półmesków): "Są osoby, które są wyjęte spod wielu reguł. To jest smutne".

Afera Dody: co się stało?

Przypomnimy - w zeszłym roku wokalistka promowała na Instagramie produkty, którym przypisywała właściwości lecznicze. Podobno miały pomagać w walce z chorobami i dolegliwościami. Śledczy podejrzewali, że złamała przepisy prawa farmaceutycznego i wprowadzała konsumentów w błąd. Sprawa trafiła do prokuratury.

Ale dla Kalczyńskiej nie chodziło o szczegóły afery. Chodzi o system, który chroni gwiazdy i pozwala im "schodować" rzeczy, za które zwykły człowiek poniósłby konsekwencje.

Co na to fani?

Wypowiedź Kalczyńskiej mocno podzieliła internet. Jedni chwalą jej szczerość, inni mówią, że przesadza. Ale jedno jest pewne - ktoś musiał to powiedzieć głośno.