Sześć lat, jedno nagranie i jedno zdanie, które mówi wszystko. Łukasz Kadziewicz pożegnał się z siecią lokali, z którą był związany równolegle z prowadzeniem 'Pytania na śniadanie'.

Telewizja to nie jedyne miejsce, w którym Kadziewicz budował swoją zawodową tożsamość po zakończeniu kariery siatkarskiej. Przez ostatnie sześć lat prowadził równoległe życie - przed kamerami i poza nimi. To drugie właśnie dobiegło końca.

Co dokładnie powiedział Kadziewicz?

Prowadzący 'Pytania na śniadanie' opublikował na Instagramie pożegnalne nagranie skierowane do ludzi, z którymi pracował przez ostatnie lata. Nie ukrywał, że to był dla niego ważny czas. Zaczął od zdania, które trudno zignorować.

"Coś się kończy, coś innego zaczyna..." - tymi słowami otworzył swój wpis. A potem poszedł dalej: "W moim życiu przyszedł czas, żeby zeskoczyć z tego pięknego słonia. Tak, sześć wspólnych lat i dzisiaj mówię państwu wielkie dziękuję. Pracowałem z niesamowitymi ludźmi, miałem okazję obserwować, jak ten słoń dorastał" - mówił na nagraniu zamieszczonym na jego profilu.

Kadziewicz przyznał wprost, że te lata traktuje jako lekcję - i to niekoniecznie łatwą. "Zapamiętam tę przygodę jako niesamowitą lekcję pokory i doświadczenia życiowego, z którego chcę skorzystać" - dodał były reprezentant Polski w siatkówce.

Co teraz dla Kadziewicza?

Na razie były siatkarz nie zdradził, co konkretnie pojawi się w miejscu zamkniętego rozdziału. Wiemy tylko tyle, ile powiedział sam - że nadszedł czas na nowy kierunek. Telewizja zostaje, reszta się zmienia.

Kadziewicz w 'Pytaniu na śniadanie' sprawdza się coraz lepiej - widzowie go lubią, a ekipa podobno też. Rogalska zresztą już wcześniej chwaliła atmosferę na planie. Teraz pytanie brzmi: czy ta zawodowa zmiana to wstęp do czegoś większego, czy po prostu koniec jednego etapu bez dramatycznych konsekwencji?

Fani w komentarzach życzą mu powodzenia - i ciekawi są, co kryje się za tym tajemniczym "nowym kierunkiem". Ty też? Napisz w komentarzach, czy kibicujesz Kadziewiczowi w kolejnym rozdziale.