Julia von Stein, która niedawno wstrząsnęła polskim internetem ujawniając skutki swojej 9-godzinnej operacji liftingu, teraz przechodzi do kontrattaku. Chirurg Piotr Janik, który ją operował, nie tylko twierdzi, że zrobił wszystko prawidłowo - już szykuje działania prawne przeciwko influencerce.
# Lifting, który poszedł źle
Julia von Stein, znana z udziału w programie "Królowe życia" na TTV, postanowiła poddać się rozległej operacji plastycznej. W pewnym momencie, mimo swojego młodego wieku, zdecydowała się na deep plane lifting - zabieg zwykle wykonywany u dużo starszych pacjentek.
Operacja była potężna. Trwała ponad 9 godzin i obejmowała lifting dolnej partii twarzy, szyi, piłowanie brody, endoskopowy lifting brwi i oczu, wyprostowanie czoła, wypełnienia skroniów i przeszczep tłuszczu pod oczy. Julia miała nadzieję na idealny "Foxy Eye" i brodę na końcu.
# Rezultat rozczarował
Wynik okazał się miażdżący. Influencerka nie kryła rozczarowania w nagraniu opublikowanym w sieci. "Ta operacja odebrała mi możliwość normalnego uśmiechania się. Gdy zaczynam się uśmiechać, znikają moje oczy" - wyznała. Dodała też, że przeszczepiony tłuszcz "zniknął nie wiadomo gdzie, spłynął".
Zdjęcia z rezultatami zabiegu szybko zalały internet i zszokowały internautów.
# Doktor twierdzi, że zrobił wszystko prawidłowo
Chirurg Piotr Janik nie pozostał bierny. W oświadczeniu dla mediów stwierdził, że zabieg został przeprowadzony "zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i obowiązującymi standardami". Podkreślił też, że ze względu na tajemnicę lekarską nie może się odnosić do szczegółów przypadku ani prowadzić polemiki w mediach społecznościowych.
Jednak doktor poszedł o krok dalej. "Podjąłem działania prawne w celu ochrony mojego dobrego imienia" - zapowiedział, sugerując, że uzna nagranie Julii za oczerniające.
# Julia odpowiada
Teraz to Julia wydała własne oświadczenie, w którym stwierdziła, że jej zarzuty są oparte na faktach. Influencerka nie przebiera w słowach - podobno oskarża chirurga o niedostateczne przygotowanie do zabiegu i brak odpowiedniego monitorowania jej stanu zdrowia w okresie pooperacyjnym.
Konflikt między celebrytką a chirurgiem przybiera na sile. Oboje grożą sobie działaniami prawnymi, a sprawa coraz bardziej przypomina pole bitwy. Julia nie zamierza się poddawać, a doktor jasno dał do zrozumienia, że będzie bronić swojego imienia za wszelką cenę.
Co dalej?
Sprawa ma szansę trafić do sądu. Pozostaje pytanie - czy eksperci medyczni przychylą się do wersji lekarza, czy racji będzie Julia? Jedno jest pewne - ta afera pokazuje, jak ważne jest dokładne zapoznanie się z ryzykami przed poddaniem się operacji plastycznej.








