Janusz Heathcliff Iwanowski, producent i pasierb Krzysztofa Kowalewskiego, wkroczył w konflikt Joanny Jabłczyńskiej z twórcami "Nigdy w życiu 2". Jego oświadczenie zmienia perspektywę całej sprawy - i uderza bezpośrednio w narrację aktorki.

Producent mówi jasno: "Nikt się do pani nie zwracał"

Janusz Heathcliff Iwanowski, producent filmowy i pasierb legendarnego Krzysztofa Kowalewskiego, przedstawił zupełnie inną wersję kulis powstawania "Ja wam pokażę!". Według niego Joanna Jabłczyńska nie była wcale pierwszym wyborem ekipy. "Pani Jabłczyńska, do pani się nikt nie zwracał, bo nam zależało na początku, żeby pozyskać Dankę Stenkę, Artura Żmijewskiego i Janka Frycza. To się nie udało" - mówi producent.

Slowa Iwanowskiego to bezpośrednia odpowiedź na tezę aktorki, która przez ostatnie dni utrzymuje, że to ona świadomie zrezygnowała z roli Tosi. Jabłczyńska twierdzi, że decyzja podyktowana była lojalnością wobec obsady pierwszego "Nigdy w życiu!" z 2004 roku. Producent stanowczo zaprzecza tej wersji.

Konflikt narasta - kto mówi prawdę?

Spór wokół "Nigdy w życiu 2" od tygodnia huczy w mediach. Wszystko zaczęło się, gdy Jabłczyńska ujawniła, że nie zagra w nowej ekranizacji kultowego filmu. Aktorka przekonywała, że wcześniej otrzymała scenariusz, spotkała się z reżyserem i poznała swojego ekranowego partnera. Twierdziła, że brała udział w castingu nieświadomie, a następnie dowiedziała się, że finansujący produkcję wskazali inną kandydatkę - ostatecznie rolę Tosi otrzymała Agnieszka Żulewska.

Tę narrację zaatakowała producentka Anna Wichłacz, która opisała oficjalny casting dla sześciu aktorek. Do dyskusji włączyły się również Katarzyna Grochola i jej córka Dorota Szelągowska. Szelągowska zarzuciła Jabłczyńskiej kłamanie i "krzywdzenie osób związanych z produkcją", stwierdzając nawet: "Niepokoi mnie, że ktoś może być tak złym człowiekiem".

Jabłczyńska odpowiedziała opublikowaniem screena prywatnej korespondencji z Grocholą, w której pisarka miała zapewniać ją: "Dziękuję Ci Joasiu, walczę teraz o Ciebie, zresztą z reżyserem i Wichłaczową". To miało być dowodem, że wcześniej rozmawiało się z nią inaczej.

Nowa osoba, nowa wersja

Teraz głos zabrał producent Iwanowski, który wprowadza trzeci punkt widzenia. Jego słowa są brutalnie jasne: Jabłczyńska nigdy nie była w grze na początkowym etapie. "To się nie udało. I nie jest pani wcale wierna byłej obsadzie" - dodaje producent, sugerując, że aktorka nie ma moralnego fundamentu, na którym buduje swoją narrację.

Fakt, że do sprawy dołącza osoba bezpośrednio zaangażowana w produkcję, zmienia dynamikę konfliktu. Iwanowski nie jest anonimowym źródłem - to producent z reputacją i bezpośrednim dostępem do faktów.

Co dalej?

Spor o "Nigdy w życiu 2" przybiera na sile z każdym dniem. Każda strona ma inną wersję zdarzeń, a media rozpalają konflikt kolejnymi oświadczeniami. Jabłczyńska otrzymała mocną odpowiedź producenta - czy odpowie? Czy to koniec jej publicznej obrony, czy czeka nas następny epizod tej dramatycznej sagi?

Fani obserwują całą sytuację z niepokojem. "To już nie jest o roli - to walka o wiarygodność" - piszą w komentarzach. Pytanie brzmi: komu wierzyć, gdy każda strona ma swoją prawdę?

Zobacz na Instagramie
Joanna Jabłczyńska, fot. Instagram
Joanna Jabłczyńska, (© Instagram)
Joanna Jabłczyńska fot. Instagram
Joanna Jabłczyńska (© Instagram)
Producent odpowiada Joannie Jabłczyńskiej, fot. Instagram
Producent odpowiada Joannie Jabłczyńskiej, (© Instagram)
Producent odpowiada Joannie Jabłczyńskiej, fot. Instagram
© Instagram