Julia Suryś wychodzi za mąż za piłkarza, ale odmawia bycia tylko 'żoną piłkarza'. Cztery miesiące po ślubie z Marcinem Stromeckim tancerka rozmawiała szczerze o tym, jak chce być postrzegana - i dlaczego jej nazwisko musiało zostać dwuczłonowe.
W czerwcu tego roku Julia Suryś i piłkarz Marcin Stromecki powiedzieli sobie "tak". Ceremonia była romantyczna, a zdjęcia z wesela obiegły media społecznościowe. Teraz, po czterech miesiącach małżeńskiego życia, tancerka z "Tańca z Gwiazdami" postanowiła otworzyć się na temat swojej nowej roli.
"Nie jestem WAG" - stanęła na stanowisku
Julia odmawia bycia wrzucaną do jednego worka ze wszystkimi żonami i partnerkami piłkarzy. W rozmowie z Plejadą wyjaśniła, dlaczego to określenie jej nie definiuje. "Kibicuję mu w jego drodze zawodowej, w jego karierze, ale chyba bym się tak w ogóle nie określała, że jestem WAG" - powiedziała stanowczo.
Dla niej jasne jest rozróżnienie: wspiera męża, ale to nie wszystko, kim jest. "Jestem żoną, ale nie określam się, że jestem czyjąś żoną - po prostu jestem teraz Julią Suryś-Stromecką" - zaznaczyła. Tancerka chce, by ludzie widzieli ją jako osobę z własną tożsamością, nie tylko jako dodatek do kariery sportowca.
Dwuczłonowe nazwisko - kompromis dla fanów
Decyzja o zmianie nazwiska nie była spontaniczna. Julia wybrała formę dwuczłonową ze względu na swoją bogatą historię zawodową w show-biznesie. "Wybrałam nazwisko dwuczłonowe, głównie ze względu na to, że chociaż Julia Stromecka brzmi przepięknie, to całe życie wszyscy do mnie wołali po nazwisku" - wyjaśniła.
Dla widzów i kibiców Suryś to charakterystyczne nazwisko, nieodłącznie związane z jej wizerunkiem tancerki. "Częściej do mnie wszyscy krzyczą Suryś niż Julia, więc stwierdziłam, że muszę to nazwisko zostawić, bo jest charakterystyczne" - podkreśliła. To rozwiązanie pozwala jej zachować profesjonalną tożsamość, którą budowała latami, a jednocześnie zaakceptować zmianę życiową związaną z małżeństwem.
Wypowiedź Suryś pokazuje, jak współczesne kobiety negocjują swoją tożsamość w związkach - nie rezygnując z siebie dla partnera, ale znajdując wspólną drogę. Co na to fani - czy rozumieją jej stanowisko?




