Sławomir Zapała i Magdalena Kajrowicz wzięli ślub w sierpniu 2011 roku - i przez 15 lat nie obejrzeli nagrania z tej imprezy. Nie dlatego, że się kłócą czy coś ich dzieli. Po prostu wesele trwało cały tydzień i ani jedno, ani drugie nie chce wracać do tego monumentu zabawy.

Poznali się na uczelni, nie pamiętali się nawzajem

Kajra studiowała na PWST w Krakowie na niższym roku niż Sławomir. Mijali się na korytarzach, ale właściwie nie mieli okazji się poznać. Kiedy los zetknął ich ponownie za oceanem - on w lokalu, gdzie ona pracowała jako kelnerka - Sławomir zagadnął ją po hiszpańsku. Kajra nie była zachwycona tym podejściem. "Byłam na niego zła" - wspominała w wywiadach. Jednak to go nie zraziło. Wracał do tego lokalu codziennie, aż w końcu się zaprzyjaźnili. Po powrocie do Polski kontynuowali znajomość. Od słowa do słowa doszło do ślubu.

Wesele, które trwało TYDZIEŃ. I nagrane, ale nieobjęte

Impreza w sierpniu 2011 roku weszła do historii - nie tylko rodzinnej, ale chyba całego sąsiedztwa. Trwała siedem dni, a wszyscy uczestnicy byli tak wyczerpani, że przez kilka dni spali u sąsiadów, zamiast wracać do domów. Kamerzysta zapisał wszystko, ale Kajra i Sławomir ani razu nie odtworzyli tego materiału. "To była taka impreza, że odsypialiśmy kilka dni i to nie u siebie w domu, bo trzeba było się chować u sąsiadów. Tak że cieszymy się, że ta impreza się odbyła, mamy to za sobą, poszliśmy swoją własną małżeńską drogą" - wyznali w rozmowie z Telemagazynem. "Raczej nie wracamy do tego filmiku, bo to wesele było strasznie, strasznie długie".

"Wytańczyłam wszystkich", ale już dosyć

Kajra ma jednak dobre wspomnienia z tamtej nocy. "To była naprawdę duża impreza, najlepsza, na jakiej się bawiłam. Wytańczyłam wszystkich, a mówiłam, że absolutnie będę tylko tańczyć ze Sławomirem. Tańczyłam ze wszystkimi" - wspomina z nostalgią. "Było naprawdę przepięknie, ale takie emocje, jakie temu towarzyszyły, dwa razy: pierwszy i ostatni". Sławomir idzie dalej - para ma dosyć wesel na całe życie. Pomysł na odnowienie przysięgi? Stanowczy "nie". "Całusek, kwiaty, kawka rano, to są takie nasze odnowienia codzienne" - wyznaje mąż. "My cały czas się przyjaźnimy z Kajrą i za każdym razem - im dłużej żyjemy razem, tym bardziej widzę, że jedynym moim prawdziwym przyjacielem jest moja żona. Mam nadzieję, że jest wzajemnie i ja się przy Kajrze rozwijam też jako mężczyzna, jako mąż, jako ojciec". Para obchodziła niedawno 15-letnią rocznicę ślubu. I pomimo że wciąż się lubią, tamto siedmiodniowe szaleństwo wystarczy im do końca życia.