Krzesimir Dębski zapytany przez Kayah w RMF Classic, czy jest dumny z syna, odpowiedział tak, że fani Jimka dosłownie zamarli przed głośnikami. I nie był to komplement, jakiego się spodziewali.
Wywiad w RMF Classic miał być zwykłą rozmową o muzyce. Skończył się kolejną falą oburzenia w sieci - tym razem za sprawą słów Krzesimira Dębskiego o synu.
"Oczywiście. Bardzo się cieszę, że imię dostał Radzimir i sobie radzi. Że się spełniło to życzenie, które zawarłem w tym imieniu" - powiedział kompozytor, zapytany przez Kayah, czy jest dumny z Radzimira. Tyle. Koniec. Żadnego "bo jest świetnym artystą", żadnego "bo zbudował coś swojego".
Maffashion nie wytrzymała
Wśród tych, którzy nie przeszli obok tego obojętnie, znalazła się Maffashion. Blogerka zostawiła w sieci dosadny komentarz, który - według relacji internautów - mówił wszystko, co inni myśleli, ale nie napisali. Szczegółów jej wpisu źródło nie cytuje, jednak sama reakcja pokazuje skalę irytacji.
To zresztą nie pierwszy raz, gdy słowa Krzesimira Dębskiego o synu wywołują burzę. Kilka miesięcy temu kompozytor podobno sugerował, że Jimek idzie na "łatwiznę" zamiast tworzyć własny materiał. Tamte słowa też odbiły się szerokim echem.
Jimek mówi: prywatność to nie kaprys
Sam Radzimir Dębski w rozmowie z Karolem Paciorkiem na kanale "Imponderabilia" odniósł się do tematu prywatności - choć bez wymieniania ojca z nazwiska. Zapytany o partnerkę, szybko zaznaczył, że tego wątku rozwijać nie zamierza.
"Trudny temat jest z tą prywatnością, że ostatnio tym bardziej to czuję, że lepiej ją chronić" - powiedział wprost w wywiadzie.
Dodał też, że rozumie, czym jest promocja - i przyjął ją jako część zawodu. "Myślę, że i tak już się głupio czuję, że chodzę, robię wywiady, bo to jest trochę też umiejętność przetrwania" - wyznał, tłumacząc, że bez informowania o koncertach po prostu nikt by nie przyszedł.
Ale jest granica. "To, jak konstruujesz sobie życie prywatne, na pewno wpływa w 100% na wszystko. Ludzie, którymi się otaczasz w życiu prywatnym, twoja rodzina i tak dalej, jest rzeczą nadrzędną, ale właśnie być może jest na tyle ważna, że trzeba ją bardziej jeszcze chronić" - powiedział Jimek.
Czy Krzesimir Dębski rozumie tę granicę równie dobrze co syn? Sądząc po kolejnych wywiadach - niekoniecznie. Co o tym myślicie?




