Kwiecista suknia, ściśnięty biust i ramiona jak z okładki fitness magazine - Jennifer Lopez weszła na premierę swojego nowego filmu i od razu wiadomo było, że czerwony dywan znowu należy do niej.
Jennifer Lopez ma 56 lat i wyraźnie nie zamierza tego ukrywać - raczej odwrotnie. Na uroczystej premierze filmu "Biurowy romans" w Nowym Jorku pojawiła się w obcisłej, kwiecistej sukni, która nie pozostawiała wiele wyobraźni. Eksponowane ramiona, głęboki dekolt, dopasowana kopertówka - stylizacja skrojona pod jeden cel: pokazać formę, na którą podobno pracuje codziennie.
Cztery dekady w show-biznesie i ani chwili spokoju
J.Lo jest w branży od czterech dekad. Aktorka, piosenkarka, tancerka, producentka i bizneswoman - lista ról nie maleje, a jej apetyt na kolejne projekty z roku na rok rośnie. Aktualnie pochłonięta jest promocją "Biurowego romansu" i korzysta z każdej okazji, żeby pojawić się na ściankach w pełnej krasie.
Wiele osób od lat zastanawia się, czy za imponującą sylwetką 56-latki stoi wyłącznie siłownia. Lopez podobno stanowczo zaprzecza pogłoskom o zabiegach odmładzających - choć internauci swoje teorie i tak mają.
Forma za cenę wyrzeczeń
J.Lo nie ukrywa, że jej sylwetka to efekt codziennych, intensywnych treningów. Kwiecista kreacja z nowojorskiej premiery była tego dowodem - obcisła, z głębokim dekoltem, podkreślająca każdy efekt sali gimnastycznej. Do tego pasująca kopertówka i charakterystyczny pewny siebie krok.
Czy po 56. urodzinach można wyglądać lepiej niż w trzydziestce? Lopez zdaje się twierdzić, że tak - i robi to bez słowa, samą obecnością na czerwonym dywanie.
Co wy na to - zazdrościcie formy czy bardziej ciekawi was nowy film?

