Czerwień na Wimbledonie to odwaga. Księżna Kate, 44-latka wracająca do pełni obowiązków po długiej przerwie zdrowotnej, pojawiła się w sobotę na finale damskim w kreacji, która zatrzymała wszystkich jeszcze w bramkach wejściowych.
Biała sukienka? Za prosta. Pastelowy błękit? Za przewidywalny. Kate wybrała intensywną czerwień - i to w miejscu, gdzie tradycja mówi 'nie krzycz'.
Księżna w kreacji, która zatrzymała trybuny
Na tegoroczny finał kobiet w Wimbledonie księżna Walii wybrała dopasowaną spódnicę sięgającą połowy łydek i bluzkę z zakładkami oraz paskiem - wszystko w tym samym, mocnym czerwonym kolorze. Do zestawu dołożyła wysokie szpilki, minimalistyczną torebkę i kosztowną biżuterię. Żadnego przerostu formy nad treścią - po prostu dobrze skrojona elegancja z wyrazistym twistem.
Kate nie jest na Wimbledonie przypadkowym gościem. Jako patronka All England Lawn Tennis and Croquet Club - organizatora turnieju - wręcza trofeum zwycięzcy Wielkiego Szlema po każdym finale. W tym roku w grze były dwie Czeszki: Linda Noskova i Karolina Muchova.
Przed meczem przyszła królowa machała do fotoreporterów i pozdrawiała kibiców z szerokim uśmiechem. Kilka tygodni wcześniej zachwyciła na paradzie Trooping the Colour - teraz powtórzyła ten numer w zupełnie innej odsłonie.
Powrót, który widać gołym okiem
Księżna Kate po długim leczeniu wraca do publicznych obowiązków w wyraźnie lepszej formie - i coraz odważniejszym stylu. Czerwona kreacja na Wimbledonie to dla wielu fanów sygnał, że 44-latka przestała się bać. Albo po prostu wiedziała, że żadna kamera jej nie ominie.
Fani na mediach społecznościowych nie zostawili na stylizacji suchej nitki - w pozytywnym sensie. Komentarze pod zdjęciami pełne są zachwytów nad krojem i kolorem. Kilku obserwatorów zauważyło, że to najodważniejszy wybór księżnej od lat.
Czy Kate celowo zrobiła ukłon w stronę czeskich barw narodowych, skoro w finale grały dwie zawodniczki z Czech? Fani spekulują. Pałac milczy. A Kate się uśmiecha - i to chyba mówi wszystko.
Co wy sądzicie o czerwonej stylizacji księżnej? Odważna elegancja czy za dużo jak na Wimbledon? Dajcie znać w komentarzach.




