Joanna Jędrzejczyk weszła na parkiet TzG z całą determinacją swojej kardiery w UFC. Pierwsza figura, pierwszy taniec, pierwszy raz w życiu - i 22 punkty od jury, które wcale jej nie zniechęciło.

# Debiut na parkiecie zamiast oktagonu

Joanna Jędrzejczyk nigdy nie tańczyła publicznie. W UFC walczyła, przegrywała, wygrywała - ale tutaj, u boku Kamila Kuroczki, wszystko było nowe. Pierwsza edycja "Tańca z gwiazdami" z udziałem mistrzyni MMA to sygnał: show Polsatu wciąż potrafi zaskoczyć.

Rafał Maserak, jeden z jurorów, widział w jej debiucie coś, czego inni celebryci mogą tylko zazdroszczać. "Sportowcy mają determinację, wszyscy o tym wiemy. Kamil tak umiejętnie ciebie ustawił, że obrotowe figury tańczyłaś genialnie" - chwalił. Ale ocena? Zaledwie 22 punkty. Na początek to mało, ale Jędrzejczyk nie przyszła do TzG, żeby siadać w kącie.

Stres jak przed walką w oktagonie

W rozmowie z Hot Plotą zawodniczka nie kryła emocji. "Niesamowite emocje, no na pewno sięgnęły zenitu. Dzisiaj troszeczkę stresu, ale myślę, że to jest normalne, jeżeli wychodzisz ze swojej strefy komfortu" - mówiła zaraz po występie.

Dla Jędrzejczyk ostatnie trzy tygodnie przygotowań były szczególnie wymagające. Choreografia, muzyka, kostium - świat totalnie inny niż ring. "Te dzisiejsze emocje były bardzo zbliżone do tych, które pamiętam jeszcze z czasów walk czy przed wejściem do oktagonu UFC" - wyjaśniła, porównując napięcie przed tanecznym debiutem do starcia z rywalkami.

Ale nie żaliła się. "Ostatnie trzy tygodnie były trudne, ale też przyjemne, bo to było czymś nowym dla mnie, nowym doświadczeniem i nie mogę się doczekać więcej" - dodała.

"Idziemy po więcej!"

Kamil Kuroczko, jej partner taneczny, ma jasną diagnozę: Jędrzejczyk to zawodnik, a zawodnicy się nie poddają. "Cieszę się bardzo, że chcesz więcej, bo zasługujesz na to. Sportowy duch na pewno nam pomoże w tym, żeby poprawiać się z tygodnia na tydzień" - zapowiedział tancerz.

I sama Joanna podsumowała to jednym zdaniem, które brzmiało bardziej jak hasło przed walką: "Idziemy po więcej, idziemy po więcej!"

Nie wiadomo jeszcze, czy Kryształowa Kula trafi do jej rąk, ale jedno jest pewne - sportsmenka nie przyjechała do TzG, żeby grać na czas. Przyjechała żeby wygrać.