Janja Lesar miała dość. Po tym, jak internauci zaczęli ją wyzywaćksiędziczką i zarzucać brak empatii wobec rannej Kasi Zillmann, tancerka postanowiła zabrać głos. W rozmowie z Kozaczkiem nie ukrywa: część krytyki trafia w sedno, ale to nie cała prawda.
# Janja Lesar przerywa milczenie. Co się naprawdę działo na planie?
Wysyp krytyki spadł na Janj Lesar po emisji drugiego odcinka "Azja Express". Fani TVN zwracali uwagę przede wszystkim na jej zachowanie w momencie, gdy Kasia Zillmann - jej partnerka w programie - uderzyła się głową w opadającą klapę bagażnika i zaczęła krwawić. Według widzów tancerka zbyt skupiała się na wykonaniu zadania i presji czasu, zamiast zatroszczyć się o zdrowie bliskiej osoby.
W komentarzach zaczęło się robić ostro. "Księżniczka", "bezduszna", "myśli tylko o wygranej" - takie określenia pojawiały się pod postami obu uczestniczek. Część internautów broniła duetu, podkreślając, że to tylko fragment rzeczywistości i że stres zmienia ludzi. Ale głos krytyki był znacznie głośniejszy.
Montaż zmienia wszystko. Janja wyjaśnia
Teraz Janja Lesar zdecydowała się wyjść z cienia i poruszyć ten temat wprost. W rozmowie z Kozaczkiem wskazuje na kluczową rolę montażu w kształtowaniu odboru programu.
"Azja Express" to produkcja, która powstaje z wielu godzin materiału. Na ekran trafia zaledwie ułamek tego, co się dzieje na planie. Lesar nie ukrywa, że ekipa realizacyjna wybiega konkretne momenty, które tworzą narrację programu. Jednocześnie jednak nie zrzuca całej winy na realizatorów.
"Trochę jest w tym prawdy" - przyznaje tancerka. Emocje, stres, presja czasu - wszystko to rzeczywiście wpłynęło na jej zachowanie. Lesar nie twierdzi, że była w każdym momencie idealna. Ale podkreśla: nie pokazano pełnego obrazu sytuacji.
Program pokazał też, że już w pierwszym odcinku Kasia Zillmann zmaga się z bólem kostki, którą skręciła przed startem. To ograniczenie towarzyszyło jej przez cały udział w wyścigu. W drugim odcinku doszło do wypadku z bagażnikiem. Wszystko to działo się w warunkach ekstremalnych, z dala od domu, w napięciu konkurencji.
Co dalej z Kasią i Janj?
Para, która poznała się dzięki tańcowi i na co dzień tworzy związek, musiała zmierzyć się nie tylko z wyzwaniami programu, ale i z oceną tysięcy internautów. Ich relacja w "Azji Express" pokazywała czułość, humor i dystans - szczególnie podczas dyskusji o 18-letniej różnicy wieku między nimi.
Ależ odpadły już w drugim odcinku. Ostatnie na mecie oznaczało pożegnanie z wyścigiem. I chociaż ich przygoda trwała krótko, ślady po niej pozostały - zarówno w mediach społecznościowych, jak i w dyskusji o tym, jak telewizja kształtuje naszą percepcję rzeczywistości.
Janja Lesar pokazuje, że czasem warto przerwać milczenie i wyjaśnić swoją stronę historii. Nawet jeśli część krytyki zasługuje na uznanie.
Co na to fani? Czy montaż rzeczywiście zmienia wszystko, czy Janja powinna była zareaagować inaczej? Podziel się zdaniem w komentarzach.
Zobacz na Instagramie









