Michał Danilczuk zabrał do Azja Express starszego brata Pawła, liczył na zbliżenie. Zamiast tego dostał scenę wartą finału dramatu - Paweł zaczął się przebierać w świętym miejscu, a Michał stracił cierpliwość.
Bracia na trasie po Azji
Michał Danilczuk (34 l.) postanowił, że wspólna przygoda przez 3 kraje azjatyckie na dystansie ponad 5 tys. kilometrów będzie okazją do naprawy relacji z Pawłem. Jak przyznał przed kamerami, przez lata nie było między nimi zbyt dobrze - głównie z powodu sporą różnicy wieku. "Jak ja miałem lat czternaście, a Paweł 24, to nie chciał się ze mną zadawać" - wspomina tancerz. "Moment, kiedy my spędzamy czas razem, to jest dla mnie wyjątkowy moment. Bardzo się cieszę, że jestem w tym programie z nim, bo kocham go bardzo mocno".
Plany były piękne. Rzeczywistość okazała się inna.
Świątynia, brudne ubrania, kłótnia
W trzecim odcinku Azja Express bracia znaleźli się w sytuacji, która obnażyła ich dynamikę. Po wyczerpującym dniu udało im się wywalczyć nocleg w pokoju przeznaczonym na obrzędy religijne. Zmęczeni, w brudnych ubraniach, zaczęli myśleć o odpoczynku.
Paweł postanowił zmienić koszulkę. W tym miejscu Michał eksplodował. "Nie, ty nie możesz tam się rozbierać. Paweł, to jest miejsce święte! Nie, no bo przypominam ci tylko, że nie można. Paweł, bo nas wyrzucą z tego miejsca" - krzyknął do starszego brata, próbując go przywołać do porządku.
Paweł wysłuchał kilku argumentów, stracił cierpliwość i wypalił: "Dobra, to co mam robić? No to się nie przebieram, już się ubrałem". Sytuacja rozpaliła się w kilka sekund.
"Muszę go ciągle sprawdzać jak małe dziecko"
Potem Michał tłumaczył swoją reakcję. "Paweł jest bardziej kłótliwy w naszej parze, zapala się dużo szybciej. Czasem nie wie dokładnie, o co mi chodzi, a już się kłóci ze mną. Muszę go ciągle sprawdzać, zapomina wszystkiego, jak małe dziecko" - ujawnił przed kamerą. Niby starszy, niby powinien być wzorem - a jednak to Michał pełni rolę opiekuna.
Wrażenie takie, że odnalezienie się na nowo z bratem może potrwać dłużej niż 5 tys. kilometrów po Azji. Ale hej - właśnie takie momenty robią Azja Express takim addycyjnym. Co na to fani? Kibicują im, czy już się znudzili braterską szarpaniną?




