Żartował, że jedyną wartością ze studiów medycyny jest żona. Pobrał się z Aleksandrą niedługo po obronie dyplomu, mieli córkę, budowali dom na Pradze. Potem, po prawie 20 latach, wszystko się zawaliło - i Jagielski przyznał sobie winę, choć nigdy nie mówił o szczegółach.

Jak poznali się na prosektorium

Wojciech Jagielski i Aleksandra Gontarek to historia, którą sami opowiadali jako wzór małżeńskiego szczęścia. Poznali się na Wydziale Lekarskim Warszawskiej Akademii Medycznej - konkretnie podczas zajęć w prosektorium. "Jedyną wartością, jaką wyniosłem ze studiów medycznych, jest żona" - żartował przed laty prowadzący "Wieczór z wampirem" w rozmowie z "Głosem Pomorza". Gdy odbierali dyplomy, byli już zaręczeni. Pobrali się wkrótce potem, niedługo przyszła córka Paulina.

Jagielski chronił rodzinę jak skarb. W wywiadzie dla "Echa Dnia" wyznał: "Chronię rodzinę, bo jestem facetem, który uważa, że rodzina jest w życiu najważniejsza. Zrozumiałem to, gdy nagle przestałem mówić o wielu rzeczach, że są moje, a zacząłem nazywać je naszymi". Mieszkali w wynajmowanej kawalerce na warszawskim osiedlu, potem przenieśli się do kamiency na Pradze. W końcu podjęli decyzję o budowie własnego domu. Wszystko wyglądało idealnie.

Czarne chmury nad idyllą

Po prawie 20 latach razem nad małżeństwem Jagielskiego zaczęły zbierać się czarne chmury. Plotkarskie media - zwłaszcza "Fakt" - pisały, że powodem kryzysu mogło być zauroczenie Wojciecha jedną z uczestniczek trzeciej edycji "Bitwy na głosy", gdzie dziennikarz zasiadał za stołem jurorskim. Jednocześnie pojawiały się sugestie, że to Aleksandra wdała się w pozamałżeńską relację z innym mężczyzną. Jagielski nigdy nie skomentował tych rewelacji publicznie.

18 marca 2013 roku do sądu wpłynął pozew rozwodowy. Rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego Warszawa-Praga Joanna Adamowicz potwierdziła mediom: "Oficjalnie rozpadu małżeństwa nie spowodował nikt trzeci". Z dokumentów wynikało, że uczucie między małżonkami wygasło. Pół roku później - 26 września - sąd rozwiązał małżeństwo bez orzekania o winie, powołując się na "całkowite wygaśnięcie uczucia i brak pożycia małżeńskiego".

Media podały jednak, że to Wojciech wniósł pozew - miał bowiem dowiedzieć się, że jego żona od jakiegoś czasu spotyka się z innym mężczyzną. Jagielski nigdy tego nie potwierdził w żadnym wywiadzie.

"Pracowałem zdecydowanie za dużo"

Lata później, w 2020 roku, Jagielski wreszcie się odnalazł. W rozmowie z "Plejadą" przyznał, że w pewnym momencie po prostu zapomniał, co jest w życiu ważne. "Uważam, że trzeba mieć zachowany balans między pracą a życiem prywatnym, a wtedy tego u mnie nie było. Pracowałem zdecydowanie za dużo" - wyznał szczerze.

Dziś Jagielski nie opowiada w wywiadach o swoich sprawach prywatnych. Nie wiadomo, czy ktoś zastąpił Aleksandrę u jego boku. Legenda "Wieczoru z wampirem" nauczył się lekcji - tym razem pilnuje, by nie zapomnieć, co jest naprawdę ważne.