Kiedy myślano, że Joanna Jabłczyńska odgrzebała już sprawę z 'Nigdy w życiu!' i skupi się na pracy, wróciła do tematu w najlepszy możliwy sposób - ze śmiechem i szpilą dla twórców. Ledwo weszła na plan 'Na Wspólnej', a już to zrobiła.
Żart zamiast goryczki
Joanna Jabłczyńska opublikowała na Instagramie nagranie z nowej scenografii 'Na Wspólnej'. Przez 20 lat gra tam Martę - role, którą zna każdy wielbiciel serialu. Tym razem jednak nie chodziło o pochwałę nowych dekoracji. Aktorka sprytnie nawiązała do głośnej afery z castingu do 'Nigdy w życiu!', w którym podobno przegrała rolę Tosi.
"O kurczę! Ale się tutaj zmieniło! Dawno mnie nie było. Zmiany, zmiany, zmiany... żeby mi castingu na Martę nie zrobili!" - zakpiła Jabłczyńska w nagraniu. Ton był lekki, wręcz żartobliwy, ale spod humoru przebijała subtelna szpila wobec twórców "Nigdy w życiu!", którzy do dzisiaj utrzymują, że aktorka przegrała casting.
Fani w euforii
Reakcja internautów była niemal natychmiastowa. W komentarzach posypały się pochwały dla dystansu Jabłczyńskiej. "To jest kąśliwy żart, ale to trzeba umieć zrobić coś kąśliwego ze smakiem, że ludzie się śmieją do ekranu" - napisała jedna z obserwatorek. Kolejna fanka dodała: "Chyba już nikt NIGDY W ŻYCIU tego nie zrobi" - nawiązując oczywiście do tytułu filmu.
Najciekawszy komentarz padł od innej internautki: "Pani Asiu mam jedną refleksję po tej całej aferze. Pani nic na niej nie straciła (oprócz nerwów oczywiście). Pani PR-owo, zawodowo i przede wszystkim w odbiorze publiczności tylko zyskała, pokazując klasę i walcząc o siebie". To właśnie pokazuje, jak bardzo publiczność stoi za Jabłczyńską.
Wyszła obronną ręką
Cała sytuacja z castingiem była dla aktorki trudna. Publicznie nie kryła rozczarowania, szczególnie sposobem, w jaki została potraktowana przez twórców. Wtedy jednak uruchomiła zbiórkę charytatywną, która okazała się ogromnym sukcesem - co dodatkowo wzmocniło jej wizerunek.
Teraz, kilka miesięcy później, Jabłczyńska pokazuje, że nabrała do sprawy dystansu. Żart na planie "Na Wspólnej" to nie tylko śmieszna chwila - to też sygnał, że aktorka odzyskała kontrolę nad narracją. Zamiast czekać, aż inni będą o niej mówić, sama z siebie żartuje z sytuacji.
Co na to fani? Większość uważa, że Joanna Jabłczyńska wyszła z całego zamieszania obronną ręką - zarówno zawodowo, jak i PR-owo.




