Grażyna Wolszczak wie, co to oznacza zostać zastąpioną w filmowej roli. Kiedy producenci zdecydowali, że w serialu 'Ja wam pokażę!' grać będzie ktoś inny, aktorka musiała to przełknąć. Teraz, gdy cała branża komentuje sytuację Joanny Jabłczyńskiej wyrzuconej z roli Tosi w nowej części 'Nigdy w życiu!', Wolszczak postanowiła wreszcie zabrać głos.
Wolszczak przerywa milczenie
Grażyna Wolszczak znalazła się w podobnej sytuacji do Joanny Jabłczyńskiej. Przed laty przejęła po Danucie Stence rolę Judyty w filmie 'Ja wam pokażę!', jednak gdy powstała serialowa adaptacja bestsellera, producenci wybrali inną aktorkę. Tym razem to ona została zastąpiona. Wie więc doskonale, jak się czuje celebryta, którą nagle skreślono z obsady.
W rozmowie z Jastrząb Post aktorka wybrała ostrożność. 'Strasznie nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie znam szczegółów' - zaczęła wymijająco. Jednak zaraz potem zmieniła ton i powiedziała coś bardzo konkretnego.
'Tutaj zostały popełnione niezręczności'
Wolszczak podkreśliła, że producenci i reżyserzy mają pełne prawo zmienić obsadę, jeśli zmienią zdanie o aktorze. To normalna część branży - twórcy wierzą w kogoś innego, decyzja pada. Niestety, nie o samej decyzji chodzi.
'Producent i reżyser mają prawo do zmiany zdania i zatrudnienia aktora, w którego wierzą. Natomiast jest ważny sposób, w jaki to wszystko jest załatwiane. Tutaj zostały popełnione jakieś niezręczności' - mówiła aktorka. To słowo - 'niezręczności' - było osią całej jej wypowiedzi.
Inaczej mówiąc: Wolszczak przyznała Jabłczyńskiej rację. Nie chodziło o to, że Żulewska zagra Tosię. Chodziło o to, JAK twórcy poinformowali starą Tosię, że jej już nie chcą.
Branża dzieli się
Afera wokół 'Nigdy w życiu!' robi furorę od tygodni. Jabłczyńska nie ukrywała rozczarowania - czuła się oszukana. Tymczasem producenci bronili się, mówiąc, że to nie kontynuacja, tylko nowy film żyjący własnym życiem. Anna Wichłacz w Plejadzie tłumaczyła: 'Minęło wiele lat i ten film po prostu będzie żył swoim życiem'.
Ale do dyskusji włączyli się niemal wszyscy. Barbara Kurdej-Szatan broniła Jabłczyńskiej. Korwin-Piotrowska nazwała słowa Grocholi 'bredniami'. Każdy miał zdanie.
Teraz Grażyna Wolszczak dorzuciła swoje - i jest to głos osoby, która przeszła dokładnie to samo. Jej werdykt: procedura była niefortunna.




