Irena Santor ma 92 lata i mówi o tym bez cienia patosu. W ostatnim wywiadzie "Pierwsza Dama Polskiej Piosenki" nie ukrywała: sekret jej energii? Zwykłe okna, które trzeba umyć, i przyjaciółki, do których warto pójść.

# Irena Santor odkryła przepis na szczęście. I nie jest skomplikowany

Irena Santor to artystka, którą znają dziesiątki pokoleń Polaków. "Powrócisz tu", "Już nie ma dzikich plaż", "Tych lat nie odda nikt" - te przeboje słuchało się w domach, autach, na weselach. Przez 75 lat kariery Santor zaśpiewała dziesiątki hitów, a jej głos - "najczystszy na polskiej estronie" - nigdy nie stracił swojej mocy.

Co ją jednak teraz, u progu 92. roku życia, napędza do wstawania z łóżka? Nie życiowe marzenia, nie wielkie projekty. Po prostu - obowiązki.

Optymizm nie jest udawany

W rozmowie z Telemagazynem piosenkarka wyjaśniła źródło swojej energii wprost: "To wypływa z tego, że jestem optymistką. I to nie taką optymistką, która sobie to wmawia, że taka jest radosna i się tym cieszy. Ja naprawdę jestem optymistką. Cieszę się tym, że żyję, że jestem".

Nie jest to jednak optymizm typu "myślę pozytywnie, więc mi się powiedzie". Santor mówi o czymś bardziej konkretnym - o umiejętności dostrzegania radości w małych rzeczach. I wtedy, gdy pytamy ją, co ją naprawdę cieszy, odpowiedź robi wrażenie: "Wiem, że mam rzeczy do zrobienia. Trzeba umyć okna, posprzątać, że mam pójść do przyjaciół. Tym się cieszę".

Zwykłe sprawy, wielka mądrość

To nie jest przytłaczająca lista obowiązków, ale lista powodów do wstawania. Umyć okna? Świetnie. Posprzątać? Doskonale. Spotkać się z przyjaciółkami? Jeszcze lepiej. Dla 92-letniej artystki każde z tych zadań to nie ciężar, ale możliwość.

Wokalistka dodała coś, co brzmi jak Life Lesson numer jeden: "Być może dostałam to od losu, że jestem wyróżniona tym, że nie płaczę nad tym, co mnie w życiu złego spotykało. To wszystko mija. Czas mija. A więc miejmy świadomość mijania czasu i szanujmy ten czas".

Inaczej mówiąc: nie można zatrzymać czasu. Ale można go napełnić. Umytymi oknami, uśmiechami przyjaciół, posprzątanym domem.

Co na to jej fani?

Santor od lat budzi podziw nie tylko jako artystka, ale i jako kobieta, która nie uległa presji czasu. Fani na jej widok zawsze zadają to samo pytanie: jak to robisz? Teraz znamy odpowiedź - wcale nie robi nic nadzwyczajnego. Po prostu żyje.

Irena Santor udowadnia, że do szczęścia nie potrzeba rezolucji na Nowy Rok, korepetycji z life coacha ani wizji pięcioletniej. Wystarczy być świadomym każdego dnia i mieć świadomość, że każdy dzień się liczy.