Irena Santor nie kryła rozczarowania. W rozmowie z Onetem, podczas promowania nowej książki Jolanty Kwaśniewskiej, 91-latka wyznała wprost - przez 35 lat współpracy z byłą pierwszą damą wciąż czuje się niedostatecznie zaangażowana w jej projekty pomocowe.
Żal po trzech dekadach współpracy
Irena Santor i Jolanta Kwaśniewska to ponad trzy dziesięciolecia wspólnych akcji. Koncerty, benefisy, akcje pomocowe - śpiewaczka wielokrotnie wspierała przedsięwzięcia pierwszej damy. Sama Santor gościła na ślubie córki Kwaśniewskiej - Aleksandry. Wydawało się, że to przyjaźń bez granic.
Tyle że 91-letnia artystka ma inne zdanie. W wywiadzie udzielonym do nowej książki Kwaśniewskiej pt. "Twoja (Anty)Bucket Lista. 111 sposobów na powrót do siebie" (premiera przed weekendem), Santor przerwała milczenie. I nie były to słowa słodkie.
"Mam do pani ogromny żal"
Santor rozmawiała z Onetem przed publikacją książki. Temat był oczywisty - wspólna historia z Kwaśniewską. To wtedy śpiewaczka wyrzuciła sobie z serca:
"35 lat jakiejś nazwijmy to współpracy, choć mam do pani Kwaśniewskiej ogromny żal. Bardzo mnie mało pożytkuje w swoim przedsięwzięciu. Trzeba, trzeba. No dopóki mam siłę, więc chcę być jeszcze użyteczna" - cytat Ireny Santor dla Onetu.
Robi się niezręcznie. Santor nie mówi o biernych emocjach - mówi o rzeczywistej frustracji. Podkreśla, że w ostatnich czasach zaangażowanie jej w projekty Kwaśniewskiej zdecydowanie maleje. Choć sama artystka nie rezygnuje - "dopóki mam siłę", chce być przydatna.
Książka Kwaśniewskiej, napisana we współpracy z Jakubem Bączkiem, to zbiór rozmów ze znanymi osobami. Poza Santor wypowiadają się m.in. Mateusz Damięcki i Eryk Kulm. Dochód z publikacji przeznaczony zostanie na cele pomocowe - czyli dokładnie takie przedsięwzięcia, które tak bliskie są obu paniom.
Tyle że jak się okazuje, nie wszystko w tej relacji jest takie różowe. Santor, znana z bezpośredniości, nie bała się powiedzieć tego na głos. Pytanie brzmi - czy Kwaśniewska skomentuje te słowa?
Co dalej z przyjaźnią?
Obie panie działają razem od siedmiu lat 80. To długo. Bardzo długo. Żeby po tylu latach pojawiło się "ogromny żal" - musiało się coś zmieniać. Santor sama dała do tego przyczynek: "bardzo mnie mało pożytkuje". Innymi słowy - czuje się zbędna.
Czy to koniec epoki? Czy tylko przejściowa frustracja artystki, która w wieku 91 lat czuje, że powinna robić więcej? Tego nie wiadomo. Na razie została tylko ta wypowiedź - szczera, trochę gorzka, ale pełna determinacji, by dalej być użyteczną.




