Aleksander Kwaśniewski przez lata nie był zachwycony wybrankiem jedynaczki. Aż Kayah w wywiadzie dla RMF Classic przytoczyła jego jedyny komplement pod adresem zięcia - i to zdanie mówi o tym małżeństwie więcej niż jakikolwiek wywiad.
Aleksander Kwaśniewski przez lata nie był zachwycony wybrankiem jedynaczki. Aż Kayah w wywiadzie dla RMF Classic przytoczyła jego jedyny komplement pod adresem zięcia - i to zdanie mówi o tym małżeństwie więcej niż jakikolwiek wywiad.
22 września minie dokładnie 14 lat od ślubu Aleksandry Kwaśniewskiej i Kuby Badacha. Para poznała się na korytarzu stacji radiowej - muzyk wpadł promować płytę, ona wpadła na niego. Dosłownie. Wspólni znajomi Dorota Szelągowska i Adam Sztaba postanowili ich zeswatać i - jak to bywa w najlepszych historiach - reszta potoczyła się błyskawicznie.
Teść miał wątpliwości. Jeden argument go przekonał
Aleksander Kwaśniewski podobno obawiał się, czy muzyk z rodziny producentów nabiału zapewni córce styl życia, do jakiego przywykła. Entuzjazmu ojca panny młodej - według źródeł - nie było za wiele. Jolanta Kwaśniewska zdradziła w "Vivie", że sama była zaskoczona tempem: para ogłosiła ślub w czerwcu, a wesele zaplanowała na wrzesień. "Byłam zaskoczona. Bo młodzi ludzie nie palą się, aby stanąć na ślubnym kobiercu, a zwłaszcza muzyk, artysta" - mówiła była pierwsza dama.
Teść jednak w końcu znalazł w zięciu coś, co go ujęło. Kayah, która przeprowadziła z Badachem wywiad dla RMF Classic, przytoczyła słowa byłego prezydenta dosłownie: "Bardzo się cieszę, że Kuba umie i lubi sprzątać, bo Ola właśnie nie." Komplement skrojony na miarę byłego prezydenta - lakoniczny, konkretny i z małym przytyciem do córki.
Badach tłumaczy sekret 14 lat razem
Kuba Badach w tym samym wywiadzie dla RMF Classic nie poczuł się umniejszony tą oceną. Wręcz przeciwnie - uznał, że to właśnie sedno ich związku. "Uważam, że ludzie powinni się uzupełniać. Powinni mieć jedną rzecz wspólną, czyli poczucie humoru, a cała reszta - fajnie, że się uzupełniamy. Ja dobrze sprzątam, ale słabo gotuję, a moja żona świetnie gotuje. Ja nie potrafię zorganizować wycieczki do Japonii, a ona jak to zrobi, to jest koniec świata" - wyjaśnił muzyk.
Brzmi jak przepis na trwały związek. Albo przynajmniej na czyste mieszkanie i dobre jedzenie - co w sumie też nie jest złe.
Czy Aleksander Kwaśniewski w końcu w pełni zaakceptował zięcia, czy to wciąż dyplomatyczny spokój byłego polityka? Dajcie znać w komentarzach.



